part 2 grudzień 2010r.

Pustka. Taka chwila kiedy poprostu siedzisz i wpatrujesz się w ścianę, wiesz, że nie możesz nic zrobić i ogarnia Cie to przerażające poczucie bezsilności, które zżera Cie od środka. A Ty nie robisz nic… Poprostu sie przyglądasz… czujesz, jak by ktoś obdarł Cię z uczuć. Jak by wycisnął z Ciebie wnętrzności-jak z pomarańczy, jak by zostało tylko to, co juz nie ma zadnej wartości, to co nie ma zadnego znaczenia, i to co zabiera możliwość noszenia mienia wartościowego człowiekia-owoc. Uczucia ograniczają się do ustawionych oraz wyuczonych usmiechów i wymuszonych rzyczliwości, pomimo, że w środku krzyczysz- dośc !. Chcesz wtedy wskoczyć pod kołdrę i najlepiej sie pod nią udusić… bo kiedy gaśnie światło a z okna przebija tylko delikatny blask księzyca, zaciskasz zęby i łzy napływają do oczu, aż wreszcie skapuja na poduszkę. Ty nawet nie prubójesz tego powstrzymać, bo po co ! prędzej, czy póżniej tak się to kończy. Lepiej w samotności niż w towarzystwie. Po co każdemu po kolei tłumaczyc o co chodzi skoro itak niewielu umie Ci pomóc ? wsiąść w samochód nacisnąć gaz do dechy i jechać przed siebie, nalac do pełna i krążyć, aż zaświeci się rezerwa… zabrać ze sobą tylko tą osobę, która jako jedyna wysłucha-nie oceni, nie będzie umoralniać i prawić kazań, tylko wsyłucha tak poprostu… załpie za ręke i wypowie te banalne zdanie "będzie dobrze, pamiętaj-masz mnie" tonem, który te zdanie zmienia w coś niezwykłego, w coś, w co możesz nawet Ty uwieżyć. Wtedy zamykasz oczy i czujesz ulgę… czujesz jak wszystko uchodzi… słyszysz ten ciepły tembr głosu i czujesz jak to co w środku już Cię zamroziło, się rozpuszcza… i jak tu nie płakać ? lód musi gdzies ujść… i kiedy sie pozbierasz, kiedy się "ogarniesz" odpalasz papierosa i zapijasz to wszytsko kawą, by zabic te resztki goryczy które są jeszcze w środku…

łapiesz oddech i wiesz, że już teraz będzie tylko lepiej…

 

 

 The Boogie Town – Emily

 

grudzień 2010r.

Nie wiem który to z kolei blog… 4 ? 5 ? zakładam go za każdym razem, kiedy czuję, że mnie wszystko przerasta… co gorsza, wpisze się 3 razy i tak go zostawiam. Z czasem zapomniam hasła, nicku, i najważniejsze, zapominam o powodzie dla którego go w ogóle załozyłam. Teraz postanowiłam sobie, że tak nie będzie. Ktoś może zarzucić, że robie to pod publikę… nic bardziej błędnego, nie zależy mi na oglądalności, komentarzach. Założyłam go dla siebie… zawsze łatwiej wszystko wrzucić do internetu i niech krąży tam, a nie w głowie. To zawsze łatwiejsze, anonimowośc jest zaletą, i tym "czymś", co urzeka i przyciąga.

 

Jestem zwykłą dziewczyną z małej miejscowości. Nie będę teraz pieprzyć o niespełnionych marzeniach, o tym że cięzko sie wybić(pulina top madl) nie nie, chociażnie moge wykluczyć, że do tematu marzez wrócę, każdy je ma :) u mojego boku dzielnie towarzyszy mi mój męszczyzna. Aktualnie jestem dumną studentką "ochrony środowiska"-temat kruchy jak cholera… Praca też jest- Staż :) tu, same pozytywy(na szczęście). W domu ? jak to w domu gorsze i lepsze dni… 

 

Niestety ostatnimi czasy do mojego życia chamsko pcha sie rutyna… niestety… Praca(w tygodniu) co drugi weekend-szkoła, dom, i on… Nie mam czasu dla znajomych, nie mam chwili dla Szymona, dla Łukasza… (a tak za nimi tęsknię:() wiem, że zawsze mogę na nich liczyć-zawsze, i to sprawia, że serduszko na samą myśl o tym się rozgrzewa śmiech

 

Wczoraj…. nigy tak nie zmarzłam… nigdy ! Byłam w WFOŚiGW w Olsztynie zawieźć i odebrac papiery z pracy :) w pociągu nawet miło, gorzej na peronie i w poczekalni… Główny wygląda zdecydowanie lepiej niż ten Zachodni… porażka jakaś. Jeśli chodzi o temperature tam panującą, to odnoszę wrażenie, że pomino wielkości na Głownym jest cieplej. Po załatwieniu wszystkiego musiałam jeszcze skoczyc do Banku i na pociąg, tak się składa, że miałam go o 13:28 :) a na miejscu byłam o 11:00(chyba) także sobie siedziałam i czekałam w obskórnej i zaniedbanej poczekalni z niedoinformowaną panią która sprzedaje bilety. Każdy pociąg opóźnienie: 20, 30,60, albo 80 minut. Na szczęście-nie mój ! :) był czasowo, a w nim ? luz i cieplutko… rozwaliłam się na fotelu i przysypiałam. Czekała mnie przesiadka w Ił-ie zdązyłam. Kolejny czysty, zadbany, i CIEPLUTKI pociąg, brakowało tylko kompana do rozmowy. Zerkam ze współczuciem przez okno na parę, która czeka na pociąg na peronie…ciepło im nie było to pewnie, zważając na wyraz twarz i jej koloryt ;) parenaście minut temu wyglądałam tak samo ;p a w głowie myśl "dobij, błagam DOBIJ" ciekawe co im siedziało w głowie ? :) wracając do braku rozmówcy-odwracam głowe do wnętrza pociągu a do przedziału wchodzi Kozuś ! jest, nie będę sama :)) za chwile Kłapouch… super !! dopiero wtedy dotarło do nas, jak dawno nie rozmawialiśmy. 

W sobote Kozuch domówke wyprawia, nie wiem czy przyjadę(chociaż się zdeklarowałam) bo aktualna atmosfera miedzy mną, a mym lubym jest napięta, i niewygoda(delikatnie mówiąc). Ale nie popuszczę-nie tym razem. Nie ja zrobiłam sobie imprezę z "koleżanką"…. Najlepsze jest to, że dzień cześniej bylismy u niej razem na piwku,a on sobie gdzieś pojechał bo przecież – "o czym mam z nią rozmwiać, jak widzimy się 3-ci dzień z rzędu?" no widzę, że 4-ty nie był przeszkodą, a rozmawiac mieliście o czym ! 

 

Jeśli ktos to czyta, to pozdrawiam cieplutko ;)