dzień 2-gi

Dzisiaj jest już lepiej, jakoś nauczyłam się żyć z tym ciężarem na sercu. Byłam wczoraj u niej- uroniłam parę łez i powiedziałam – bądź twarda ! co nie zabije to wzmocni. Nie wiem co będzie dalej, żyje z dnia na dzień z nadzieją, że kolejny będzie lepszy, bardziej kolorowy i przychylny. Poradzę sobie… zawsze sobie radzę, dlaczego nie tym razem ? Na jednym facecie świat się nie kończy- Boże co ja mówię ! przecież ja go Kocham ! : ( ktoś inny, przy moim boku ? nie… przynajmniej nie teraz…

Dzisiaj przygotowałam laptopa tacie na gwarancję-zepsuł się touchpad… Myślicie, że faktura wystarczy ? w końcu jest dowód zakupu. Jak nie wezmą i wcisnął tacie kit, że to ja go zepsułam, to pojadę i powyrywam im krtanie…. Mają go wziąć i zrobić tak, żeby nic się nie psuło ! muszę jeszcze powiedzieć mu, żeby kupił mi akumulatorki(czy jakoś tak) do aparatu. Znowu wydatek…

 

Jest na szczęście coś, co ułatwia mi to wszystko, dużo zajęcia. Nie myślę…

Dzisiaj ogarniam pokój rodziców – okna, firanki, szafy, szkła, dywan, podłogi…

Wczoraj sprzątałam salon – wyjęłam wszystkie kryształy z zmywarki i zanosiłam po kolei do pokoju nagle usłyszałam ogromny huk i przeraźliwy dźwięk tłuczonego szkła. Wchodzę do kuchni a tam multum stłuczonego szkła i obok szafka – ścienna. Wyobraźcie sobie- zerwała się ze ściany… wszystkie miski, miseczki, szklanki, szklaneczki, talerze, talerzyki potłukły się w drobny mak… i wiecie co ? żałuję, że mnie tam nie było jak ta szafa leciała. Tylko bym się pokaleczyła, czy też połamała…

Wczoraj przepalałam autko z Łukaszem, po zimie było nieźle zmulone moje maleństwo. Zmieniałam oponki- w końcu z zimówek na letnie-to chyba oczywiste. Komfort jazy odczuwalny odrazu ! Paliwo zalane do pełna, czekam tylko jeszcze na płyn do spryskiwaczy(skończył się), nowe wycieraczki- zniszczone po zimie, i olej-trzeba wymienić dla zdrowia silnika : ) i ogarnąć go – w końcu.

 

Widzicie sami- dużo mam zajęć, w sumie sama je wynajduję – i jest mi łatwiej…. najgorszy tydzień, dwa…

 

 

 

dzień 2 – dno.

 

Edit:

 

09:21 = poprosił o spotkanie… zgodziłam się. o 19:00 wszystko będzie wiadomo na 100 %. CO MAM ZROBIĆ !

KONIEC

12.kwiecień.2011 r. – koniec.

 

właśnie zakończyłam szybkim krótkim cięciem nasz związek… czuję się strasznie. Z jednej strony mam myśl- to nie facet dla mnie a z drugiej… kurwa ! KOCHAM GO ! nie umiem z nim stworzyć związku… nie potrafię… :( a chciała bym ! znajdzie sobie odpowiednią dziewczynę. Stworzą wspaniały związek, którego będą zazdrościć mu wszyscy. Ja mogę spłonąć w ogniu pytań „dlaczego?”

 

Wczorajszy wieczór tylko upewnił mnie w tym, że to wszystko nie ma sensu… On był dla mnie priorytetem, ja dla niego opcją. Poszedł, odszedł… wysiadł z auta i zniknął. W ten sam sposób wyszedł z mojego życia, spokojnym wolnym krokiem. A ja umierałam ze strachu ….

 

jestem na dnie………..

 

 

 

Z innej beczki, czy czyta może mojego bloga osoba, która jest po Europeistyce ? myślę nad tym kierunkiem, ale chcę posłuchać opinii osób które mogą coś więcej powiedzieć na ten temat niż suche opisy.

„…po to umieramy, żeby znowu rodzić się…”

To wszystko zmierza ku złemu kierunkowi…

Nie chce chyba już temu zapobiec, nie chce wychodzić naprzeciw jego potrzebom….

Pokazywałam, że mi zależy, ale za każdym razem było kwitowanie „Tobie w ogóle nie zależy”- dłużej udowadniać tego nie umiem… bo po prostu to nic nie daje. Starałam się i kwitowanie „tylko ja się staram, Ty masz wszystko w dupie”-uwierz, chciała bym.

Za dużo się wydarzyło, nie potrafię sobie z tym poradzić… opadają mi ręce. Nie mam sił udowadniać czegokolwiek, bo jeśli po wszystkim mam usłyszeć, że mam to w du*ie ? Nie należę do wylewnych- wspominałam wcześniej, że ciężko jest mi mówić i okazywać uczucia, łatwiej mi o nich pisać… dlatego jestem tu  i właśnie dlatego nadal kontynuuje tego bloga… Moje notatki niejednokrotnie są zrozumiałe tylko dla mnie. Ale blog jest mój i niektóre rzeczy muszą być zaszyfrowane, choćby dla bezpieczeństwa.

Chcę się przytulić zamknąć oczy i wiedzieć, że będzie dobrze- ale kurwa nie będzie !! nie będzie ; ( Czasem mam wrażenie, że nie obchodzę go ja-jako kobieta, która ma uczucia i potrzebę porozmawiania, tylko interesuje go czysto cieleśnie… Rozmawiam z nim poważnie, to nie umie utrzymać przy sobie rąk… Wcześniej nie zwracałam na to uwagi, ale od niedawna jakoś zaczęło mi to coraz bardziej przeszkadzać.
Boję się, że chodzi mu już tylko o jedno- chodź on się wypiera, i ja z tyłu głowy mam myśl „on taki nie jest… nie…” zbieg okoliczności ? powrót wspomnień i dźwięku słów które ciężko wymazać z pamięci ?

nie potrafię nawet określić mojego aktualnego samopoczucia… fizycznie jest ok, o dziwo. Za dużo wczoraj wypiłam a czuje się fantastycznie. To źle ? gorzej z psychiką nie jestem smutna, nie jestem szczęśliwa, jestem pusta w środku… pozbawiona uczuć. Wszystko mi jedno… niech się dzieje wola nieba- mam naprawdę wyjebane na wszystko…

Chyba idę ochłonąć i złapać dobry nastrój na dwór… może pobiegam ? może szybki spacer ?

Kocham Was, i dziękuję, że ktokolwiek tu w ogóle wchodzi : )

Pan .M. : )

i Pan M wyjechał… szkoda : ( no ale tłumacze sobie- takie życie  : ) nie ma łatwo. Zawsze można pojechać na herbatkę, pogadać… szkoda tylko, że zawsze ktoś nam przeszkadza zanim dojdę do sedna…

Panie M, wiem, że to czytasz i chcę podziękować za te wieczory, za te herbatki, za gościnność, i za zajebiste pączki : ) I chcę przeprosić za to, że trułam Ci dupsko moją osobą… ale taka cholera ze mnie już jest. Nic nie poradzisz-męcz się ; )

Chciałam się pożegnać, nie wyszło : ( nawet pojechałam do sklepu za Tobą, i z meliniarzem jakimś bajerowałam : D

To do zobaczenia kiedyś tam, w szybkiej przyszłości-mam nadzieję. Trzymaj się mały : )

Wracając do poprzedniego wpisu- jest o.k. – jeszcze : ) Cierpliwa ze mnie istota podziwiam się sama… UTOPIĘ CIĘ W WANNIE !!

chuj z TYYYM !

„Nie jedź, bo będzie dym”

„Jak masz w domu siedzieć, to jedź”

„Możesz jechać-umówiłaś się przecież”

„Już widzę jak się zgodził”

A weźcie Wy wszyscy mnie w świętym spokoju zostawcie !! Każdy czegoś chce, każdy czegoś oczekuje. Kurwa, a ja po prostu nie chcę już spełniać waszych zachcianek.

Marzenie… Varius Manx !!

Varius Manx – „Eli”

Krążek, który zwiastuje piosenka „Przebudzenie” powstał z udziałem nowej wokalistki Anny Józefiny Lubienieckiej, która zajęła miejsce Moniki Kuszyńskiej.
– Charyzmatyczna młoda wokalistka, buntowniczka, której towarzyszy czterech panów w średnim wieku, ze sporym bagażem doświadczeń. Takie połączenie dwóch żywiołów to dobra prognoza na przyszłość – zapowiada płytę Robert Jasnon.

Utwory
1. Jednym ruchem serca
2. Tak, to ja
3. Tam gdzie nie ma nas
4. Harfa
5. Camden
6. Iunta
7. Siedem
8. Przebudzenie
9. Jedno milczenie
10. Zaczekam
11. Eli