Ogólna

ufff

ok, jedno do przodu- nie było tak źle… zaakceptowali. Dzięki Boże

drugie nadal w plecy…

i chuj ! do zobaczenia w następnym wcieleniu.

tej, która powoli traci swoje zdanie, która dla niego odwraca się od znajomych… sama nie wierzę w to, co robię… nie ma kompromisów, są żądania…

a po co ? by mieć pewność, że nie zrobię mu krzywdy-po co miała bym to robić…. nie jestem taka ! jeszcze mnie nie poznał na tyle, żeby mieć pewność ? o kłamstwo mnie już oskarżył… moje tłumaczenia na nic. I nie to jest najgorsze, tylko to, że go nigdy, NIGDY nie okłamałam, a spadło na mnie takie bezpodstawne oskarżenie … :( żebym się chociaż raz takiego czegoś dopuściła… ale nigdy ! mam swoje zasady.  Albo niestety, albo stety-zależy od punktu widzenia. Tylko czekać aż ta zazdrość w ogóle przysłoni mu rozum… tylko, że jeśli przebierze się miarka nie będzie płaczu i błagania. Jedno szybkie cięcie… właśnie…. a dam radę ? dam radę się odciąć od niego ? mam na tyle siły żeby nieszczęśliwić dwie osoby ? siły pewnie tak, a sumienia ? a tam będzie co będzie. Itak Go kocham….

Miłość i Pokój :*

OSW :) służba cywilna i samorząd

anioły…

macie rację… uciekam… ale ostatni raz ! przysięgam Sobie i WAM, ostatni raz ! nigdy więcej nie zrobię kroku do tyłu. Tylko do przodu tylko i wyłącznie do przodu, pytanie tylko czy będzie osoba która będzie szła krok za mną, osoba która da mi siłę by iść dalej a zaraz po tym nie cofnie się 3 kroki do tyłu. Nie zostawi mnie samej tylko przybliży się i wyszepcze „jestem tu, nie bój się, idziemy”. Ile razy tak było ? ile razy odwracałam się a nikogo nie było ? dzięki temu jestem silniejsza, co nie zmienia faktu, że nadal chcę tego anioła… tego, który nie zawiedzie, tego który mnie nie zostawi wobec problemów i problemików.

hold my hand

Tak chcesz rozwiązać problem ? nawet „cześć” nie powiesz ? przeprosiłam więcej zrobić nie mogę. Trudno, najwyżej cofnę się znowu do tyłu,  chyba, że nadal stoisz za mną i nie pozwolisz… Chociaż wątpię, po tej doskonałej popisówce którą dzisiaj dałeś…  możesz być z siebie dumny. Masz to, czego chciałeś-znowu przez Ciebie płaczę, kurwa ZNOWU. Dalczego ? jestem głupia

Tyle na ten temat.

Miłość i Pokój

witam wszystkich gorąco…

usiadłam i zastanawiam się, kogo chce oszukać… rodziców ? – się da, siebie ? wątpię, szczerze w to wątpię… Nie daje rady-przyznaję się.Ta szkoła i klimat nauk ścisłych jest mi coraz bardziej daleki. Pochopne decyzje to przecież nie ja ! ja przemyślam wszystko 200 razy… nawet najmniejsze sprawy, a teraz ? teraz pod wpływem impulsu-głupiego impulsu zrobiłam głupotę jakich mało. Żeby to jeszcze była sprawa która nie będzie miała większego wpływu na moje przyszłe życie to pal licho… ale pukam się w głowę i powtarzam-dziewczyno czy Ty tego naprawdę chcesz ? NAPRAWDĘ chcesz spędzić pół życia za biurkiem i pisać projekty ? chcesz ?! i jak mantrę-jesteś głupia !. Wycofaj się póki możesz… teraz ! już ! natychmiast !. Tak więc zrobiłam, pojechałam do innych szkół orientować się co i jak-fakt za dużo nie wiem. Ale w erze komputerów wszystko da się dowiedzieć i nawet załatwić za pomocą @pl – na szczęście !

myśli myśli myśli myśli myśli………………………..

znowu myśli ! K*rwa ! Jak ja im to powiem ? że rezygnuje ? przecież ich zawiodę. Tylko pytanie- przed kim jest całe życie. Naprawdę chciałam, ale nie umiem naprawdę nie umiem udawać kogoś kim nie jestem.

Pokój i miłość !

2011r-ku, witam…

Witam, i co ? witamy 2011 r. nie wiem jaki był wasz sylwester, mój był w miarę, zawsze może być lepiej, nie ?

konkretniej: Mój pełen łez,nerwów, wyrzutów, krzyków i szarpaniny… przynajmniej do północy… później juz było dobrze.

Tak siedząc i podsumowując ten 2011r. moge go zaliczyć do udanych. Zdane prawko, zdana matura, studia, staż… i On ! mam go bliziutko i pomimo kłótni, które są zazwyczaj bardzo gwałtowne itak go Kocham… Jest jednak coś, co troche psuje idealny ogóly obrys tego roku. Strata przyjaciela… i to jak narazie zostawię tak, jak jest, kiedyś to wam opiszę… Przynajmniej bedę miała okazję usystematyzować definitywnie to, co się dzieje w głowie i sercu.

Zaraz chyba zasiądę do biurka odpalę lampkę i zacznę trochę pracować nad moimi sprawami szkolnymi-czas najwyższy… w końcu zjazd się zbliża wielkimi krokami… Jak w tym roku nie zrezygnuję z tych studiów to podziekuję całemu światowi i przede wszystkim sobie za wytrwałość. Ochrona Środowiska… o matulu… nie wiedziałam, że będzie aż tak ciężko. UWM zobowiązuje niestety, chciało sie studiować to teraz trzeba przemilczeć. Inż zrobie i później mgr czy się uda ? się okaże. Czeka mnie teraz koło z technologii informacyjnej, biologii, botaniki,zaliczenie ćwiczeń z chemii i sprawozdanie z hydrologii. Mam nadzieję tylko, że Roberto mi pomoże. W poniedziałek w pracy muszę mu zeskanować  zadania z chemii na koło(które mam już na szczęście za sobią… ufff) i mapy z hydrologii… dam radę ? daaam !!  :):) muszę, rodzice na mnie liczą…

Fabi(mój chrześniak w szpitalu) od rana gorączkuje i miał duszności :( ale wszytko się dobrze zakończy… silny chłopak z niego-w chrzestną :) tu nie ma wątplwości.

Trzymajcie sie robale :) Szczęśliwego, pełnego miłości i rzyczliwości roku. Oby ten, nowy nadchodzący 2011 rok wycisną z was jak najmniej łez. Żeby dał wam miliony powodów do radości i uśmiechu. Oby był jeszcze lepszy od poprzedniego. Obyście kroczyli przez życie z podniesioną głową, by nie brakło wam pewności siebie i siły do działania.


Kocham ten blog… KOCHAM.

31.12.2010 wspaniały sen i rezerwa ;)

Rozpoczęcie ostatniego dnia w tym roku jest rewelacyjne…

Braciszek na parapetówkę pojechał, i zastrzegł odrazu, że będzie dzwonił po mnie, żebym przyjechała po niego. Tak więc, czekałam i czekałam i czekałam i czekałam… aż wreszcie padłam(nie pamiętam o której…) Rano otwieram oczy spoglądam w okno i jest jakos podejrzanie jasno, a budzik nie dzwoni… bezwładnie opuszczam rękę na podłogę(po telefon) naciskam zieloną słuchawkę, zaświeca się kolorowy ekran który bezlitośnie wyświetla 07:26. Dałam trochę czasu swojemu mózgowi żeby ogarnął ten ogrom napływających informacji, a z nich najważniejsza- „Kurwa ! spóźniłam się ! spóźniłam, jak to się stało !”Nerwowo zrywam się z łóżka i szybko wybieram numer do Grzegorza. Jeden sygnał, drugi, trzeci i wreszcie upragnione „halo” w słuchawce. Lekko jąkającym się głosem mówię „Grzesiu, zaspałam, będę za 15 minut…” a po drugiej stronie „Dobra, ok tylko ostrożnie, ślisko jest…”. Odkładam słuchawkę wstaję i stręczę jak nie normalna na środku pokoju, zamiast coś zrobić-np się ubrać, to sterczę i wgapiam się tępo w fotel… jednak(na szczęście) w tego letargu wyrywa mnie brat, który otwiera drzwi i rzuca bardzo błyskotliwe pytanie: „zaspałaś?” odpowiedź jest chyba oczywista… „nie widzisz, że tak?” a on : „kurwa… ja też” i śmiech.

Mobilizuje się wreszcie i podchodzę do szafy, otwieram i wyciągam jakieś jeansy, koszulkę i bluzę, ubieram biorę torbę, kluczyki i ruszam. W trakcie ubierania kozaków przypominam sobie, że rezerwa świec i mi się już 4 dzień a miałam wczoraj zatankować… super, obym dojechała-myślę, i wybiegam z domu. Samochód oczywiście zasypany… zmiotka i jazda. Ok siedzę już w środku, odpalam i jadę, jestem około 0,5 km od miejsca pracy a moje maleństwo zdycha… w myślach i na ustach”kuuuuuurwa, nie no tylko nie to, paliwo, tak? ZAJEBIŚCIEEE” biorę telefon na którym również oszałamiająca ilość środków, dzwonie do brata „Rafał kurwa, paliwa mi zabrakło… przyjedź” i kojąca odpowiedź: „Zaraz będę”. Załączam awaryjki i czekam, po chwili widzę-jedzie (razem z tatą). Wpadam do Urzędu w drzwiach „Przepraszam, zaspałam” „no przestań nic nie szkodzi, każdemu może się zdarzyć…”i uśmiech na twarzy (nawet wiem z jakiego powodu, ja – zapuchnięta rozczochrana-też bym się uśmiechnęła jak bym na siebie spojrzała). Śmiało ruszam w stronę czajnika żeby zrobić dwie kawy, włączam go a w między czasie się rozbieram. Woda wrze słyszę „pyk” i woda gotowa, chwytam gnojka i zalewam wodę, traf chciał, że cały czas roztrzęsiona musiałam wylać sobie na palce tą zasraną wodę. Myślę-uspoookój się, opanuj emocje dziewczyno. No dobrze, kawa-jest, komputer-jest. Raj ? taaak…. sms do mojego mężczyzny na dzień dobry i dzień można zaczynać.

Dzisiaj sylwester, szmatki przygotowanie, jedzenie (jak tylko wrócę do domu) ogarnę. Start o 18:30. Trzymajcie się ludki cieplutko.

Edit:

mój mężczyzna również mnie dobił :) jest naprawdę zajebiście ! ;)

WIELKIE DZIĘKI :d