czekolada2

avatar

Ten użytkownik nie wpisał jeszcze żadnych informacji o sobie.


Wpisy czekolada2

On, Oni, i cała reszta ;D

Każda chwila z nim jest niepowtarzalna i niezwykła… Za każdym razem kiedy na niego patrzę, kokieteryjnie podnosi swoją brew i przesyła mi słodki uśmiech. Po czym przytula sie i mówi "o Boże jak ja Cię mocno kocham". Te słowa są bezcenne… a usłyszane z jego ust tym bardziej :)

 

Sobota spędzona w miłym gronie przy butelce dobrego piwa i paczce paprykowych chipsów…

-Mój :)

-Bliźniaczki

-Kozuś

-Łutasz :D

 

brakowało Szymusia, ale dzisiaj sie już wprosiliśmy na kawę(piwko?) Ominął mnie jutrzejszy wyjazd do Olsztyna, papiery zawieźie ktos inny :) z jednej dobrze-nie zmarznę (bo nie ukrywam, że czekał by mnie niezły maraton) a z drugiej ? jak bym pojechała, to bym wiedziałą na następny raz jak tam dotrzeć… prędzej czy później mnie to czeka ;) nie uniknę tego.

 

pogoda BosKA, brak tylko lekko pruszącego śniegu… Święta się zbliżają, a ja czytam, że ma byc odwilż-to jakieś kpiny ? :(

 

Trzmajcie sie robale :*

 

lapek-edit

i internet jest w lapku :) Pani z biura obsługi klijenta okazała się bardzo pomocna :):) trzymajcie sie kurczaczki ;))

acer ? Shit !

Witajcie :)

 

Agresja +500 otóż ogłaszam wszystim wszem i w obec(nie wiem czy dorze, ale kit z tym), kupiałm dzisiaj lapka-nie działa ! tzn, działa ale nie tak jak bym sobie wymarzyła. Konkretnie chodzi o to, że internet nie działa i chyba nie zamierza… nie wiem co z tym fantem zrobić. Jezu ! ale mnie nosi i czuję, że zaraz zwariuje ze złości. "acer"… hmm-jak się sprawdzi ? pan w salonie obiecywał, że nie zawiedzie-jak widać. 

 

Ktoś umie mi pomóc ? umie, Tylko pan S, ale on mnie znienawidził… co lepsze dlatego, że jestem szczęsliwa-komedia jakaś. Pierdoły typu : "chcę, żebyś była szczęśliwa" a prowokowanie tylko i wyłącznie do złych skojarzeń które z nim wiąrze jakoś mnie nie bawią, i coraz mniej ciekawią. Szczerze mówiąc przez jakiś czas płakałam, szkoda mi było tego co z nim budowałam. Problem tkwił w tym, że on wkładał w to wszytko więcej serca, niż ja… a ja serce oddałam panu .J. i on o tym doskonale wiedział-zresztą czego on o mnie nie wiedział… wiedzial WSZYSTKO ! 

To, jak długo wypierałam się tego uczucia, to jak i w myślach i na głos mieszłam go z błotem za to co mi zrobił… Teraz jestem z nim, a pan S ewidentnie tego nie trawi i chyba nawet nie zamierza :) cóż… szkoda,ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Niby starszy-powinien być mądrzejszy. A ja wam mówię-gówno prawda. Gorszy bajzel nosi w glowie niż nie jedna nastolatka podczas buntu. 

 

-Instynkt macierzyński ? u FACETA !! ?? to jakiś żart ? 

-nie, to czysta prawda, spójrz na niego

-no patrzę i co ? 

-a jego otoczenie ? 

-14,15,16… eeej naprawdę mu się coś takiego włączyło.eeej, on 26 ;p

-WŁAŚNIE ! :D

-a kit z Tym ;p

 

 Rihanna – what's my name

I stało się… pękłam, kolejny raz… kolejny raz miałam ochotę nie wyrobić się na tym jebanym zakręcie, znowu…. dlaczego ? dla świętego spokoju-swojego i innych.

 

Samochód zgnieciony jak puszka po piwie, a w środku-ja… straszne jest to, że ja tego czasem naprawdę chcę. Poprostu ciekawi mnie ten dźwięk miażdżonej stali i ta cisza tuż po, ta chwila kiedy wiesz, że to co się akurat wydarzyło jest TYLKO Twoje, to, że jak narazie TYLKO Ty o tym wiesz.

 

Urywa się film. Budzisz się i widzisz mieniące się światła straży, pogotowia i jego oczy, które błyszczą łzami. Ale nie czujesz do niego żalu…

 

Film znowu sie urywa. Budzisz się w szpitalu, nerwowo się rozglądasz i nie widzisz żadnej znajomej twarzy… sprzęt piszczy a igła uwiera.

 

Zasypiasz. Budzisz się znowu, ktos leży obok Ciebie rozpoznajesz- To On ! podnosi głowę i patrzy- jego zarost i wzrok mówią wiele- Co Ty zrobiłaś !. Po chwili padają słowa: Wiesz, że Cię kocham. Wtedy wchodzi mama z tatą, oboje zapłakani każdy chce coś powiedzieć, za duży natłok słów nikogo nie rozumiem czuję, że kręci mi się w głowie…

 

Tracę przytomność. Budzę się spoglądam w okno i widzę tylko lampy uliczne-to już noc ? samopoczucie lepsze, mam więcej sił. Wreszcie mogę się rozejrzeć po sali-izolatka, jestem sama, tylko ja moje myśli, dźwięk tykającego zegara(przecież tak tego nienawidzę) i piszczący sprzęt szpitalny. Czuję, jak bardzo jestem poobijana-ale cała… Tylko jakiś opatrunek na brzuchu-nic takiego, nawet tak nie boli… drzwi są otwarte, słyszę jak ktos wrzuca drobne do automatu z kawą i kroki… a za chwilę w drzwiach On :).

-o ! kochanie, dawno sie obudziłaś ?-

ledwo co wyksztusiłam z siebie nędzne -nie-

-chcesz pić?

tak tak ! tego mi brakuje ! -tak, poproszę-

Suszyło mnie jak na kacu, w zasadzie to to samo…Tylko to nie kac fizyczny, bardziej moralny. Jak on wygląda… po co on przy mnie siedzi. Przecież wyraźnie powiedział-RÓB CO CHCESZ, NIE OBCHODZI MNIE TO. Patrzymy na siebie i oboje nie wiemy jak się zachować w tej sytuacji… wreszcie wyhyla sie i całuje w wysuszone i popękane usta. Tak, tego mi brakowało… i pada te pytanie, którego się bałam- "co się stało?".

-nic, poprostu wypadek… sarna- może i ja w to uwieżę… 

mi tak nie naściemniasz jak rodzicom, pytam: Co się stało, to przez naszą kłotnię ?

-nie, chyba oszalałeś mówię przecież sarna.

-aha, czyli jednak, wiem… wiem… poniosło mnie niepotrzebnie to wszystko powiedziałem…

-powiedziałeś ? Ty wrzeszczałeś !

-przepraszam kochanie…czuje się jak ostatnia świnia. Kocham Cię… nie zasługujesz na mnie… przy mnie będziesz tylko cierpiała… jedno słowo i znikam- ten jego wzrok i ta łza spływająca po policzku… ocieram ją delikatnie i łamiącym sie głosem mówię:

-Ty chyba oszalałeś… przecież ja bez Ciebie nie będę istniała- i płacz… nie umiem, cały czas w myslach "dziewczyno ! pozbieraj się !"otarł twarz złapał mnie za dłoń i uśmiechnął -wreszcie.

-Boże kochanie… myślałem, że umrę ze strachu… nie rób mi tego więcej ! 

 

tracę przytomnośc, żeby obdzić się na sali z kilkoma dziewczynami… teraz wszystko zdecydowanie bardziej boli on oczywiście obok. Wygląda ślicznie… i ten perfum… wybieraliśmy go razem :) 

-Jak się czujesz ?

-Dobrze :) kiedy wracam do domu ? 

-Jutro kochanie.

-uff jaka ulga… 

-wyspałaś się przynajmniej ?

-taaak, dlaczego pytasz :)

-spałaś 7 dni

– cooo ?! jak to !

-nie chcieli Cię wybudzać ze śpiączki farmakologicznej, za duży ból.

-aż tak żle było ?

-no kochanie, przeszłaś 3 operacje…

-aż 3 ? 

-dobra dobra, nie pytaj już więcej. Porozmawiamy o tym w domu. 

 

DZIEŃ POWROTU DO DOMU:

-gotowa ? siadaj przewiozę Cię

-wózek ? po co, przeciez potrafię jeszcze chodzić ! :) – śmiało staję na nogi, niestety-uginają sie podemną… 

-może jednak skorzystam

-mówiłem.

Droga mijała dobrze, wreszcie te miejsce-jezu ja to wygląda… gdzie ta barierka ?nieźle nabroiłam… zawiózł mnie do domu. Mama oczywiście za wszelką cenę chciała mnie podtuczyć, w domu same zapachy świerzo przygotowanych dań. Od progu mówię, że nie jestem głodna i idę z nim na górę. Ledwo zdąrzyłam zamknąć drzwi przytulił mnie tak mocno jak nigdy do tąd… czuję jak cicho chlipie -myślałem, że Cię stracę… jestes silna, i za to Cie kocham, kocham i nigdy nie zostawię. Nie zapomnij o tym !

 

tak ! to właśnie chciałam uslyszeć…

 

part 2 grudzień 2010r.

Pustka. Taka chwila kiedy poprostu siedzisz i wpatrujesz się w ścianę, wiesz, że nie możesz nic zrobić i ogarnia Cie to przerażające poczucie bezsilności, które zżera Cie od środka. A Ty nie robisz nic… Poprostu sie przyglądasz… czujesz, jak by ktoś obdarł Cię z uczuć. Jak by wycisnął z Ciebie wnętrzności-jak z pomarańczy, jak by zostało tylko to, co juz nie ma zadnej wartości, to co nie ma zadnego znaczenia, i to co zabiera możliwość noszenia mienia wartościowego człowiekia-owoc. Uczucia ograniczają się do ustawionych oraz wyuczonych usmiechów i wymuszonych rzyczliwości, pomimo, że w środku krzyczysz- dośc !. Chcesz wtedy wskoczyć pod kołdrę i najlepiej sie pod nią udusić… bo kiedy gaśnie światło a z okna przebija tylko delikatny blask księzyca, zaciskasz zęby i łzy napływają do oczu, aż wreszcie skapuja na poduszkę. Ty nawet nie prubójesz tego powstrzymać, bo po co ! prędzej, czy póżniej tak się to kończy. Lepiej w samotności niż w towarzystwie. Po co każdemu po kolei tłumaczyc o co chodzi skoro itak niewielu umie Ci pomóc ? wsiąść w samochód nacisnąć gaz do dechy i jechać przed siebie, nalac do pełna i krążyć, aż zaświeci się rezerwa… zabrać ze sobą tylko tą osobę, która jako jedyna wysłucha-nie oceni, nie będzie umoralniać i prawić kazań, tylko wsyłucha tak poprostu… załpie za ręke i wypowie te banalne zdanie "będzie dobrze, pamiętaj-masz mnie" tonem, który te zdanie zmienia w coś niezwykłego, w coś, w co możesz nawet Ty uwieżyć. Wtedy zamykasz oczy i czujesz ulgę… czujesz jak wszystko uchodzi… słyszysz ten ciepły tembr głosu i czujesz jak to co w środku już Cię zamroziło, się rozpuszcza… i jak tu nie płakać ? lód musi gdzies ujść… i kiedy sie pozbierasz, kiedy się "ogarniesz" odpalasz papierosa i zapijasz to wszytsko kawą, by zabic te resztki goryczy które są jeszcze w środku…

łapiesz oddech i wiesz, że już teraz będzie tylko lepiej…

 

 

 The Boogie Town – Emily

 

grudzień 2010r.

Nie wiem który to z kolei blog… 4 ? 5 ? zakładam go za każdym razem, kiedy czuję, że mnie wszystko przerasta… co gorsza, wpisze się 3 razy i tak go zostawiam. Z czasem zapomniam hasła, nicku, i najważniejsze, zapominam o powodzie dla którego go w ogóle załozyłam. Teraz postanowiłam sobie, że tak nie będzie. Ktoś może zarzucić, że robie to pod publikę… nic bardziej błędnego, nie zależy mi na oglądalności, komentarzach. Założyłam go dla siebie… zawsze łatwiej wszystko wrzucić do internetu i niech krąży tam, a nie w głowie. To zawsze łatwiejsze, anonimowośc jest zaletą, i tym "czymś", co urzeka i przyciąga.

 

Jestem zwykłą dziewczyną z małej miejscowości. Nie będę teraz pieprzyć o niespełnionych marzeniach, o tym że cięzko sie wybić(pulina top madl) nie nie, chociażnie moge wykluczyć, że do tematu marzez wrócę, każdy je ma :) u mojego boku dzielnie towarzyszy mi mój męszczyzna. Aktualnie jestem dumną studentką "ochrony środowiska"-temat kruchy jak cholera… Praca też jest- Staż :) tu, same pozytywy(na szczęście). W domu ? jak to w domu gorsze i lepsze dni… 

 

Niestety ostatnimi czasy do mojego życia chamsko pcha sie rutyna… niestety… Praca(w tygodniu) co drugi weekend-szkoła, dom, i on… Nie mam czasu dla znajomych, nie mam chwili dla Szymona, dla Łukasza… (a tak za nimi tęsknię:() wiem, że zawsze mogę na nich liczyć-zawsze, i to sprawia, że serduszko na samą myśl o tym się rozgrzewa śmiech

 

Wczoraj…. nigy tak nie zmarzłam… nigdy ! Byłam w WFOŚiGW w Olsztynie zawieźć i odebrac papiery z pracy :) w pociągu nawet miło, gorzej na peronie i w poczekalni… Główny wygląda zdecydowanie lepiej niż ten Zachodni… porażka jakaś. Jeśli chodzi o temperature tam panującą, to odnoszę wrażenie, że pomino wielkości na Głownym jest cieplej. Po załatwieniu wszystkiego musiałam jeszcze skoczyc do Banku i na pociąg, tak się składa, że miałam go o 13:28 :) a na miejscu byłam o 11:00(chyba) także sobie siedziałam i czekałam w obskórnej i zaniedbanej poczekalni z niedoinformowaną panią która sprzedaje bilety. Każdy pociąg opóźnienie: 20, 30,60, albo 80 minut. Na szczęście-nie mój ! :) był czasowo, a w nim ? luz i cieplutko… rozwaliłam się na fotelu i przysypiałam. Czekała mnie przesiadka w Ił-ie zdązyłam. Kolejny czysty, zadbany, i CIEPLUTKI pociąg, brakowało tylko kompana do rozmowy. Zerkam ze współczuciem przez okno na parę, która czeka na pociąg na peronie…ciepło im nie było to pewnie, zważając na wyraz twarz i jej koloryt ;) parenaście minut temu wyglądałam tak samo ;p a w głowie myśl "dobij, błagam DOBIJ" ciekawe co im siedziało w głowie ? :) wracając do braku rozmówcy-odwracam głowe do wnętrza pociągu a do przedziału wchodzi Kozuś ! jest, nie będę sama :)) za chwile Kłapouch… super !! dopiero wtedy dotarło do nas, jak dawno nie rozmawialiśmy. 

W sobote Kozuch domówke wyprawia, nie wiem czy przyjadę(chociaż się zdeklarowałam) bo aktualna atmosfera miedzy mną, a mym lubym jest napięta, i niewygoda(delikatnie mówiąc). Ale nie popuszczę-nie tym razem. Nie ja zrobiłam sobie imprezę z "koleżanką"…. Najlepsze jest to, że dzień cześniej bylismy u niej razem na piwku,a on sobie gdzieś pojechał bo przecież – "o czym mam z nią rozmwiać, jak widzimy się 3-ci dzień z rzędu?" no widzę, że 4-ty nie był przeszkodą, a rozmawiac mieliście o czym ! 

 

Jeśli ktos to czyta, to pozdrawiam cieplutko ;)