chciałabym sobie wytłumaczyć że to święta nastrajają mnie wyjątkowo negatywnie w tym roku, chciałabym w to uwierzyć, tak byłoby mi z pewnością wygodniej. Zrzucić wszystko na Boże Narodzenie które organizuje z poczucia obowiązku. U mnie święta zapowiadają się tak jak co roku, wszyscy zwalą się tu na łep. Cała rodzina w komplecie, zastanawiam się tylko jakim cudem uda się nam się zagrać idealną rodzinę po tych przejściach dwa tysiące siedemnastego roku. Był kiepski, tak… mogę powiedzieć z pewnością, że nie należy on do moich The Best i zająłby chyba ostatnie miejsca w stawce. Z pozytywnych rzeczy które chociaż przez chwilę pozwoliły mi latać 30 centymetrów ponad chodnikami to ta, że jestem narzeczoną i niebawem żoną. Przyziemne to, ale się cieszę. Oświadczyn jakich ja miałam okazję doświadczyć życzę każdej zakochanej kobiecie. Były kwintesencją tego nad czym pracowaliśmy wspólnie przez dwa lata, były esencją tego co mnie w Tobie urzekło D. Wiem jak ciężko jest mnie kochać wiem jak trudnym jestem człowiekiem i jak wymagającą kobietą. Wiem że sprawiam Ci często przykrość i wypowiadam słowa których sama nie chciałabym usłyszeć od Ciebie… ale… nie potrafię ich wszystkich czasem zatrzymać. Pozostaje Ci jedynie wierzyć, że nad tym w pocie czoła pracuję. Porażki dnia codziennego, napotkane przykrości, przemijanie i ból jestestwa czasami nie daje mi oddychać pełna piersią, szarpie się czasem z tym wszystkim w poczuciu bezsilności a potem wracam do domu po całym dniu i mam ochotę zniszczyć wszystko co napotkam na swojej drodze. Destruktywnie siebie również.
Z reszty roku nie ma chyba rzeczy pozytywnej która zapadłaby mi w pamięć a wracając pamięcią wstecz dożywają we mnie jedynie złe wspomnienia. Licząc czas jaki mi minął zastanawiam się jak będzie wyglądał ten czas który mnie jeszcze czek, bo przez przeciwności losu jakie napotkałam w 2017 roku boję się, że moje życie do wymarzonych nigdy nie będzie należało, ani nawet do najlepszych. Wiecznie przez coś hamowana, ciągle walcząca sama ze sobą, mam w sobie, do siebie, żal za wiele rzeczy. Pali mnie on od środka ale swojej przeszłości już nie zmienię. Straciłam wiarę w to że będzie mi łatwo, ja straciłam nawet wiarę że będzie mi przyjemnie, straciłam wiele rzeczy dzięki którym jestem tu gdzie jestem. Pogodziłam się z tym i wreszcie zrozumiałam, że głową ściany nie przebiję co chyba było punktem zwrotnym w moim 2017 roku. Dałam odpocząć wiecznie zaciśniętym pięściom w złości i smutku, pozwoliłam się im rozprostować i nabrać kolorów. to sprawiło, że w 2017 roku trochę okrzepłam przestałam się oglądać na twarze które znam już tylko z emotikonów albo z malutkich zdjęć przy dymkach w komunikatorze. Jestem tu i teraz, oddycham, żyję, czuję i chcę czuć. No… może trochę radośniej… ale pozostaje wierzyć mi że mój czas kiedyś nastąpi a radość, bo szczęścia absolutnego chyba nie czekam będzie w końcu rozrywać mnie od wewnątrz.
To okropne i dziwnie jest mi przed samą sobą się do tego przyznać, ale czasami myślę o śmierci, wiem że nie jestem w stanie sobie czegoś zrobić i nie ze strachu, raczej z poczucia, że wyrządziłabym tym krzywdę osobom którym jeszcze na moim bycie zależy. Tym które wiedzą co mną targa każdego dnia i tym którym zależy na moim szczęściu i uśmiechu. Jest ich garstka.. ale chyba nie marzę nawet o kimś dodatkowym, w ogóle przestałam marzyć, zaczęłam po prostu robić to co do mnie należy. Ale wiecie co… gdyby miałoby mi się coś przez łut przypadku stać nie bałabym się tego no, ale jednak los każe mi ten mój każdego dnia cięższy wózek ciągnąć. Widocznie pomysł na to wszystko ma inny. Czasami jest mi trudno wszystko objąć rozumiem o zrozumieniu już nie wspominając. Jaki był mój 2017 rok widzicie…

Dzisiaj zagościł we mnie smutek i jakoś wyjątkowo mnie sparaliżował. Zastanawiam się tylko czy ta „faza” trwać będzie do świąt tak jak przewiduję czy dłużej. Może faktycznie coś w tych świętach jest takiego co mnie trawi od środka. Nie wiem jeszcze co to jest, może kiedyś zasiadając do stołu zrozumiem, na chwilę obecną nie rozumiem.
Dlatego,
Czekam tu na coś co zaszczepi we mnie chęć do życia przez duże Ż a nie przeżywania od do…

Powodzenia w 2018.
do zobaczenia w nowym roku.
szczęścia.
pomyślności.
miłości.
radości.
i
spełnienia.

Nie miejcie skrupułów w walce o swoje JA proszę żebyście to wpoili sobie w planach na 2018.

LOV
PEACE
Pani z kneblem w ustach.