siedzę i piję, sama…tak sama że nawet kurwa nie ma komu wlać mi wódki do szklanki… sama sobie leję. Zastanawiam się jak nisko upadłam :) chyba jeszcze niewystarczająco nisko skoro tu piszę – nie wiem kto to czyta i czy w ogóle ktoś jeszcze to czyta ale jeśli czyta to otwórz człowieku piwko i potowarzysz żebym nie myślała o sobie jeszcze gorzej niż myślę teraz. Bo chyba dawno nie miałam o sobie aż tak złego zdania… obudziłam ostatnio swoje demony i w komplecie wszystko zwaliło mi się na głowę. Dzisiaj, na ten przykład, całą noc rozrywałam worek w który zawinięty był mój ojciec przekonana że żyje. Oczywiście nie żył. W moich snach albo JUŻ nie żyje albo ZARAZ umrze, to jedno z przekleństw ludzi którzy przeprowadzają na druga stronę ważną dla siebie osobę. Są to takie momenty, których się nie zapomina to naturalnie nienaturalne chwile które zostają w nas do końca, do tego końca przy którym nikt nie chce być sam. Osoba która odchodzi nie chce być sama, mój tata nie był, trzymałam obie moje ręce po obu stronach jego głowy uspokajałam mówiłam „nie bój się, będzie dobrze” do momentu kiedy nie zabrali go ode mnie, zapakowali na nosze i zabrali. Wiem – wiedział że nie jest sam, a ja mam teraz z jednej strony ciężar że widziałam jak gaśnie mój ojciec ale z drugiej strony radość i dumę że nie czuł się samotny. Mam nadzieje że w tych chwilach chociaż trochę dałam mu odczuć jak mocno go kocham i wymyśliłam sobie że w ciągu kilku chwil mogłam nadrobić to wszystko czego nie zrobiłam przez całe życie. Nie pamiętam czy kiedykolwiek powiedziałam mu „Kocham Cię” i nie pamiętam żebym usłyszała to od niego, nie mam o to żalu… bo nawet jeżeli nie czuł tego samego co ja, to ja jako córka kochałam go bezwarunkowo. Trudną miłością, której sama nie chciałabym otrzymać.

pusty w środku orzech.

Nie każdy umie się domyślać niektórym trzeba mówić wszystko wprost, a mi się nie chce – tak po prostu.
A lutego nienawidzę i będę nienawidzić. Wydaje sie najkrótszym miesiącem roku ale niektórym potrafi się rozciągnąć na kilka lat, każdy z dwunastu to luty.

to wszystko to jedna wielka dziura, pierdolona dziura która nie ma dna od którego można się odbić.