Człowieka można ocenić tylko w ekstremalnych sytuacjach. Nie w tych zwyczajnych, bo podczas kupowania bułek w sklepie nawet seryjny morderca może wydawać się spoko ziomkiem.

Ludzi poznaje się kiedy ochlapie ich samochód przed ważnym spotkaniem, kiedy wracają wkurwieni z pracy albo mają 39 stopni gorączki. Ważniejsze od chwil tak słodkich, że rzyga się tęczą są te zaraz po kłótni. Najlepiej możesz ocenić, kto jest twoim przyjacielem po tym, czy odwiedzi cię w szpitalu, a nie po tym czy bawią was te same pranki i lubicie słuchać The Asteroids Galaxy Tour.

A już w ogóle najlepszym testem człowieka jest to czy umie się rozstawać i jak traktuje ludzi, których już nie potrzebuje.
Większość osób w tym zakresie zawodzi.

Obserwuję ludzi, którzy z dnia na dzień zachowują się tak, jakby nigdy nic nie łączyło ich z osobą, z którą jeszcze niedawno zasypiali, budzili się i jedli śniadania. Patrzę na wyniosłe kobiety poniżające gościa, który zbierał się pół godziny, żeby do nich podejść. Nie rozumiem tchórzy, którzy zrywają przez SMSa albo odchodzą bez słowa wyjaśnienia wydzierając, jak kartki z zeszytu wszystko, co było w tej relacji dobre.

Nie chodzi mi o smętne pitolenie z „Małego księcia”, że jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś. Chodzi o to, że kiedy masz z kimś kontakt wybierasz jaki wkład będziesz mieć w jego życie. Możesz wtedy wybrać emanowanie klasą, optymizmem albo wsparciem, ale większość ludzi wybiera dawanie innym gówna, bo wydaje im się, że jeśli ktoś poczuje się źle, to im będzie lepiej. Ale wiesz co? W 99% przypadków będzie im tak samo źle.

Chciałabym ten tekst uzasadnić badaniami przeprowadzonymi przez „amerykańskich naukowców” dlaczego warto traktować innych dobrze podczas rozstań. Niestety nie mogę. Fakty są takie, że bez względu na to, czy zdepczesz czyjeś uczucia, czy oddasz je, jak prezent, którego nie możesz przyjąć, nic to w twoim życiu nie zmieni. Nie spadnie na ciebie żadna z plag egipskich. Grawitacja nie sprawi, że nagle opadną ci cycki albo twój penis zacznie się kurczyć. Nie zaczniesz zarabiać mniej. Twój pies nie zacznie w odwecie srać na twój dywan.

Powinieneś to zrobić nie dlatego, że będzie ci się to opłacać, ale dlatego, że granica między człowiekiem, a skurwysynem leży w świadomości tego, że inni ludzie też mają uczucia i nie trzeba wyrzucać ich ze swojego życia jak zużytych chusteczek – zmiętych i niepotrzebnych. To nie znaczy, że nie możesz się ich pozbyć. To znaczy, że jeśli masz możliwość to warto zrobić to tak, żeby nie pozbawić ich szacunku do siebie samych.

Na tym polega bezinteresowność kluczowa dla każdej relacji – na dbaniu o kogoś bez względu na to, czy coś z tego będziesz mieć.
Dlatego jeśli chcesz wiedzieć czy jesteś gotowy lub gotowa na związek to zadaj sobie pytanie, czy będziesz umieć rozstać się z godnością?

Czy będziesz umieć odejść z podniesioną głową akceptując to, że w życiu zdarzają się porażki nawet jak nie popełni się błędu?

Czy będziesz umiał kogoś zostawić bez stosowania polityki spalonej ziemi, wciąż dbając o to, żeby nie było to dla drugiej osoby trudniejsze, niż musi być?

Czy nawet jeśli nie zobaczysz już tej osoby nigdy więcej, to zachowasz się z klasą, a nie jak małostkowy gówniarz?

Czy mimo żalu i zawiedzionych oczekiwań wciąż będziesz życzyć drugiej osobie tak samo dobrze, jak w chwili kiedy na nią patrzyłeś czując emanującą ciepłem gulę w środku piersi i myśląc, że obronisz ją przed każdym wymyślonym lub realnym potworem?

Dopóki odpowiedź na którekolwiek z tych pytań brzmi: „Nie” lub „Nie wiem” to nie jesteś kimś, kto jest gotowy na związek.

Lov.P.

Strasznie tęsknię, za przyjaźnią. Za przyjacielem.