Wiem że wpis był niedawno. Ale czytając go i myśląc nad tą całą sytuacją dochodzę do różnych drzwi. Nie wiem w które zapukać. Pomijając już to że dostałam po drodze mnóstwo sms których treść jest sprzeczna z tym co usłyszałam. Przeczytałam ostatnio że dzięki temu że się rozstaliśmy mogę prowadzić „normalne” życie. Szkoda bardzo że nie zapytałam co kryje się pod tym magicznym słowem „normalne” bo dla mnie życie z nim było delikatnie odbiegającym od normy, ale byłam w stanie czekać tyle ile będzie potrzeba. Czekać na niego. Bo miłość na tym polega, na poświęceniu. A ja gotowa byłam oddać się w całości. Faceci to jednak pojeby. A najpiękniejsze następuje wtedy kiedy dowiadujesz się że to wszystko stało się „dla Twojego dobra” albo „nie jesteś przy mnie szczęśliwa” kurde, a gdzie w tym wszystkim ja ? gdzie moje decyzje ? gdzie moja ogromna chęć bycia z TOBĄ, bo Cię kocham, każdym kawałkiem siebie. Nad życie. No, ale niestety wtedy dochodzi się do wniosków których samej sobie lepiej jest nie uświadamiać. Bo to że ja gotowa jestem na poświęcenie nie oznacza wcale że i ty na nie jesteś gotów a jeśli tak nie jest to ta miłość jest jeszcze w Tobie za młoda. Albo za słaba. Ciężko ocenić.
Wiecie co w tym wszystkim najbardziej mnie zaskakuje ? to, że ja nawet teraz mając możliwość cofnięcia się w czasie zrobiłabym wszystko tak samo, niezależnie od zakończenia. Bo wiem że cała nasza relacja zmieniła we mnie dużo, w większości na lepsze. Co nie oznacza że nic złego nie było. Było a w zasadzie jest do teraz, bo mój obecny luby spija całą tą śmietankę cierpliwie przez 24 godziny. Ciągle potrzebuję, jak nigdy, zapewnień o jego uczuciach, ciągłego słuchania „Kocham Cię P” chcę słyszeć że mnie nie zostawi, chcę wiedzieć że nie skończy się to tak jak poprzednio. Z dnia na dzień od tak, po prostu. The end love story. Piekli się… to jasne, że ciągle wracam myślami do przeszłości… no cóż, przeszłość to część mnie i będę do niej wracać bo to ona ukształtowała mnie na taką P jaką na co dzień jestem.

Ale M, wiedz że wszystko to co było zostało odkreślone grubą kreską i pomimo że w środku chciałabym zobaczyć jakim byłbyś teraz dla mnie facetem, to ten korytarz prowadzi w jedną stronę nie mogę się cofnąć. Jest już za późno M. Przepraszam, ale musisz mnie zrozumieć. I właśnie ta druga część mnie ściska mi mocno ramiona żebym nie mogła się wrócić. Za to dziękuję.

Ciągle mnie ludzie zaskakują a ludzka głupota przestała już wzbudzać mój podziw.

Tak z innej beczki, moja baba, którą kocham ponad życie i którą poznałam na studiach napisała mi ostatnio że ma nieprzejednaną ochotę wypić ze mną kawę i wiecie co ? tak się właśnie stało. K przyjechała do mnie i usiadła w moim fotelu, wypiła ze mną moją kawę. U mnie w domu. Po prawie pięciu latach odwiedziła mnie moja radość. Skakałam i całowałam ją z radości. Nie mogę doczekać się kiedy znowu będę miała okazję zobaczyć Cię K w moich drzwiach. Dziękuję Ci że przyjechałaś. Właśnie tego wtedy potrzebowałam. Wypicia kawy w Twoim towarzystwie, smakowała wybornie. Trzymaj się iskierko, będzie lepiej… w końcu musi być lepiej !

PeaceLove
P.

Siedzę za kierownicą. ON wsiada jako pasażer. Przytrzaskuje sobie drzwiami nogę. Zwija się na fotelu.
JA: auć. Po co to zrobiłeś?
ON: żeby się popisać
ehhh….