czy porażka jest nawozem sukcesu ? nie wiem… tak się mówi, ale ile to ma wspólnego z rzeczywistością ? Wiadomo, każda porażka to nauczka na przyszłość, nauka na błędach. Szkoda tylko że każdy z nas musi sam się na swoich uczyć a nie potrafi z przekory unikać błędów popełnianych przez innych. Pakuje się w nowe, a te same, znane od zawsze. Jedno jest pewne… porażki cementują nasz charakter, zawsze nas poszarpią zbesztają i zmieszają z błotem ale dzięki temu w przyszłości, ze strachu, potrafimy ich unikać.

Ja swoje porażki odbieram zawsze nazbyt ambitnie. Szukam winy w sobie, przede wszystkim, natomiast często jest tak że ona nie leży po mojej stronie. Nieustannie się nią zadręczam i analizuję. Strata to chyba jedna z porażek która zawsze będzie, przynajmniej dla mnie, najcięższa do zniesienia. Od momentu śmieci taty i tej przeogromnej straty której doświadczyłam z dnia na dzień boję się jej jeszcze bardziej. Na to nigdy nie będę gotowa. Bo strata kogoś ważnego to jak wyrwanie części samego siebie. Część Ciebie umiera, umiera razem z osobą która odchodzi. Czy w przenośni czy dosłownie. Nie ważne. Chlipanie nad pomnikiem, chlipanie nad wspólnymi zdjęciami, rozmowy o pogodzie, mijanie się na ulicy są ciężkie i trudne do udźwignięcia. Chciałabym żyć kompletnie, w jednym kawałku, a nie rozerwana na kilkanaście kawałków i rozrzucona po okolicach. Strata to porażka, dla mnie to nierozerwane synonimy. Po niej następuje jeszcze mnóstwo innych równi pochyłych które ciężko przeistoczyć w sukcesy. Ale czy to nawóz sukcesu ? nie sądzę. To poniekąd wzmocnienie, zahartowanie, i zacementowanie. Ale nie nawóz sukcesu. Strata zawsze uderza we mnie tak samo.
Jak minął mi 2015 ? pod znakiem sukcesów, tak go zapamiętam. Osiągnęłam wszystkie cele które sobie na jego początku wytyczyłam. Na rok kolejny nie mam planów. Chcę by życie w tym roku przepłynęło mi spokojnie i delikatnie. No, może za wyjątkiem zdrowia… bo to ono będzie moim celem w tym roku. Chcę odzyskać formę i poderwać się na równe nogi. Wyniki kochani są złe… trochę się boję, ale dopóki mam jeszcze na nie wpływ to będę dążyć do tego, żeby były lepsze. Nie chcę myśleć, że ten poprzedni rok taki właśnie miał być. Stracić wszystko można bardzo szybko… i niech to będzie puenta dzisiejszego wpisu.

Więc.. tak jak zawsze – trzymajcie się, ściskajcie w pięści swój zielony kamyk i nie pozwólcie nikomu ani niczemu wam go wytrącić z dłoni. Bądźcie dla siebie dobrzy, sprawiedliwi i uczynni. O to prosi was .P. Pokochajcie siebie, zadbajcie o rodzinę, bo to ona zawsze.. . ale to ZAWSZE będzie przy was. Pokochajcie korki, zapach lasu, każdą swoją kostkę i mięsień. Bądźcie ludźmi których chcielibyście spotykać na swojej drodze.

Peace&Love
.P.