ostatnio czuję się w kratkę. Raz chce mi się skakać i śpiewać za chwilę czuje się jak gówno. Ostatnio w pracy miałam chwile, że bliska byłam pozbycia się treści żołądkowych na całą radę. To akurat przez stres. Tak sobie tłumaczę.
Co poza tym ? a to, że jest mi przykro z pewnego powodu o którym bezpośrednio nie chcę pisać. Staram się myśleć, że do tego wszystkiego doprowadził brak czasu. Nie chcę nadawać temu wydarzeniu złego wydźwięku bo do świat chcę przystąpić ze spokojem i bez złości na kogokolwiek. I zła nie jestem jest mi po prostu przeokropnie przykro. Przejmująco źle.