Archiwum dla Październik, 2015

pukpukpukpukpukpukpukpukpukpukpuk.

większość z was wie jak bolesne jest uzmysłowienie sobie przed samym sobą niektórych spraw. Szczególnie mam na myśli te sprawy, których do siebie przez lata staramy się nie dopuścić. Opędzamy się od nich jak możemy. Wiadomo. To warunek konieczny do tego by nie żyć w kłamstwie. Codziennie wstając rano i kładąc się spać mydlisz sobie oczy wmawiając, sobie że to co robisz nie jest bezcelowe, powtarzasz sobie że masz nad tym kontrolę. Pst… Puk puk, nad żadną sferą naszego życia nie masz kontroli. No dobra… może sprawy bardziej materialne – praca dom szkoła i inne, ale ja mam na myśli sferę emocjonalną. W niej kontrola absolutna nie istnieje, czasowo się wyczerpuje – prędzej czy później. Dusisz się i chcesz uwolnić, a to znak że Twoja KONTROLA poszła w cholery. Czas pogodzić się z faktem i spojrzeć mu w twarz. Piękną twarz słodkich kłamstw którymi się nieustannie karmisz, masz ochotę w tę słodką twarz się wtulić poczuć zapach wanilii i świeżych truskawek, poczuć ciepło na skórze i ciepło w środku. Poczuć się błogo. Nie! Koniec! czas zrozumieć, że to już tak nie będzie wyglądać. Teraz musisz się przytulić do oziębłej lekko sinej twarzy rzeczywistości z podkrążonymi oczyma i rozciętą wargą, poczuć zapach metalu i mosiądzu. Poczuć „gęsią skórkę” a w środku chłód na granicy z bólem.

Wątpię.
a to źle.

Tęsknię, jestem zaskoczona może lekko zawiedziona… może rozczarowana i zamyślona. Nie wiem czy idę dobrą drogą i czy to jest właśnie ta, którą chcę iść. Walka wreszcie się kończy, wreszcie następuje moment w którym składasz broń. Bo albo cel stracił wartość, albo po prostu zapominasz po co walczysz…

Ciekawe czy coś się zmieni…. ciekawe czy ja się zmienię.

Nie lubię się nudzić.

K.R

nie wiem nawet jakimi słowami określić co czuję. Czuję chyba smutek, przejmujący smutek w środku. Tracę z zasięgu kogoś ważnego. Trudno. Takie jest życie, szkoda tylko że w naszej Polsce wszyscy muszą sobie to tak tłumaczyć. Oby wszystko szybko wróciło do normy. Będę tęsknić przyjacielu.
Skaype jak nie działało tak nie działa :)

Miłego dnia, miłego 14 października.

P.S. dzisiaj jadę kupić wrzosy dla taty, niedługo święto zmarłych, już drugie bez Ciebie. Tęsknię, i czasami mam wrażenie że coraz bardziej. Jak Ci tam jest tatko… odwiedź mnie.

M.G.

byłeś u mnie. Patrzyłam na Ciebie, słucham Cię i przed oczami stawały mi obrazy tego co wspólnie przeszliśmy. Głównie te rzeczy które doprowadzały mnie do skrajnego śmiechu. Te miłe i okropnie porypane momenty które mi ofiarowałeś. Dużo mnie nauczyłeś, za to wielkie dzięki. Okropnie fajnie spędziło mi się z Tobą te kilka godzin, nawet pomimo Twojego zachowania które chyba się nigdy nie zmieni. Dalej jesteś ten sam M. Pokręcony staruszek z przeogromnym brzuchem :D Zawsze odważny, dumny, męski, pewny siebie, z poczuciem humoru, wyrozumiały, inteligentny. Tylko wiesz co… pomimo że podoba mi się to w Tobie, to nie wzbudza we mnie już tak silnych emocji. Jesteś daleko przede mną a ja nie chcę już Cię gonić.
Za dużo jest spraw które przemawiają na Twoją niekorzyść, za mocno mnie zabolały niektóre Twoje słowa. Przyjacielu.