Chroniczne wkurwienie nawraca, wolałabym umrzeć. Szczególnie wczoraj… chciałam umrzeć na kilka długich dni. Po czym wstać jak Feniks z popiołów i niczym się już nie trapić. Co za dzień… każde słowo którym będę próbowała określić ten dzień będzie za słabe. Nawet wysoko zaawansowana łacina nie zadziała. Na sam koniec zrobiłam jeszcze błąd nowicjusza nosz kur*a. Noc była długa, a dzień dzisiejszy będzie jeszcze dłuższy. Niech nadejdzie wreszcie ten 7 sierpnia.

Przez tę długą noc miałam czas na myślenie… dawno już nie miałam go aż tyle. Niektóre wnioski jakie mi się w nocy nasunęły są budujące inne druzgocące. Nie wiem jak to się stało, ale miałam zupełnie inną perspektywę patrzenia. Może to przez te piwo i kilka lampek wina ? mejbi. Przestało mnie już kłóć to że ktoś mnie pomija, że czuję wyraźnie jak ktoś mnie eliminuje. Nadszedł ten moment, którego chyba się bałam. Jesteście mi bardzo wszystko jedno. Koniec.
A wnioski budujące ? to takie, że nadal są ludzie którzy szczęścia nie zazdroszczą. Szczęście drugiego człowieka nie wpływa na nich ani destruktywnie ani drażniąco. Cieszę się widząc w oczach przyjaciela radość niepojętą z tego że jestem szczęśliwa, bo taka właśnie jest przyjaźń. Najwspanialsza na świecie. A słowa „cieszę się z Twojego szczęścia” niosą ze sobą ogromny ładunek energii wtedy i tylko wtedy, kiedy są tak na 100% szczere. Jestem największą szczęściarą na świecie.

P.S.

Tatko, nasze spotkania do tej pory były krótkie i szybkie, a zauważyłam że ostatnio spotykamy się coraz częściej i na dłużej. Nie wiem czy to moja podświadomość ciągle Cię do mnie ściąga, czy jakaś moc nadprzyrodzona istnieje i faktycznie jesteś przy mnie duchem. Wiem że nie byłam nigdy córką której byś chciał i nie pamiętam żebyś kiedyś powiedział do mnie „Kocham Cię”, ale ja Ciebie potrzebuję. Mam 24 lata a nadal potrzebuję surowego, niedostępnego, nieustępliwego ojca. Bo za Tobą kroczyło się pewniej, Twoimi śladami szło mi się zdecydowanie lepiej… teraz wydeptuję sobie wszystkie sama, po drodze szarpiąc się z kobietą z którą Ty wytrzymałeś 45 lat. Kobietą z kamienia. Ażeby tego było mało, to dochodzą do tego jeszcze żale brata i wymagania siostry. A ja po środku tego całego kieratu. Wiem, marudzę. Ale muszę trochę Ci się wygadać bo Ty znasz tę sytuację całą najlepiej.

Przez Ciebie ! bo po Tobie jestem taka narwana, mam same problemy. Więc poczuj się trochę zobligowany do pomocy swojej ostatniej córce! Ja już nie proszę, ja żądam ! podaj mi rękę. Podaj mi rękę, albo najlepiej wróć.

Peace,Lov.P