tak, to już rok. Rok temu mój tatko od nas odszedł, poszedł na bezpłatną emeryturkę po kilkunastu latach choroby. Od tego momentu wszystko zaczęło się prężnie zmieniać. Moje otoczenie, moja rodzina, ja… Patrząc w tył widzę jak wiele w ciągu roku może się w życiu człowieka wydarzyć. Wstawiając noworoczny wpis mówiłam : chce być silna – jestem, chcę być spełniona – jestem, chcę mieć dystans – mam, chcę znaleźć przystań – chyba znalazłam. Wszystkie moje działania w ciągu roku miały na celu do tego doprowadzić. A co czuję w środku ? czuję że ten rok bez taty, ciężki, bo ciężki, nie był rokiem straconym. On pewnie śmiejąc się powiedziałby „no, pięknoto, pokaż im wszystkim”. Tatko, staram się :) chodzę do Ciebie rzadko… ale nie było dnia żebym o Tobie nie myślała. Widzisz z góry co się ze mną dzieje i jeśli chociaż trochę kochasz Balbinę, nie pozwól na to, żeby powinęła mi się noga – nie w teraz. Ogromne (w moim przekonaniu) stoi przede mną wyzwanie, a że mam żyłkę rywalizacji chcę doskoczyć do tej poprzeczki co mi ją ustawiono. Nie ważne jakie to będzie trudne, ale chcę czuć, że jestem pewną siebie i spełnioną kobietą. Kobietą która będzie twardo stąpała po ziemi. Ty wiesz jak to życie wygląda a ja dopiero się uczę i z pełnym podziwem patrzę jak wiele rzeczy które prognozowałam się spełnia. Obserwując relacje między ludźmi byłam w stanie czysto hipotetycznie domyśleć się jak będzie wyglądać ciąg zdarzeń. I powiedz człowieku, że kobieca intuicja to wymysł. A teraz odbieram telefon od skończonej łajzy która kaja się, bo potrzebuje mojej pomocy. Poza odczuciem ogromnej satysfakcji usłyszanym „przepraszam” nic więcej. Nie pomogę, ale nie podam nikomu kamienia żeby Cię dobił. Nie życzę sobie nawet żeby moje imię gościło na Twoich ustach. Nie dzwoń… bo takich ludzi jak Ty chcę ze swojego życia wyeliminować. Nie wtrącaj się do niego zbyt mocno, bo będę musiała Cię z niego wypierdolić, po chamsku i wieśniacku. Przed Tobą będę się bronić chociażby do ostatniej kropli krwi, za mocno wylazła z Ciebie ta Twoja przebrzydła natura. Nie wiem sama… jak można być tak wyrachowanym, tak aż do szpiku kości. Im jestem starsza tym więcej widzę rzeczy których wolałabym nie widzieć. Nie chcę tego wszystkiego dogłębnie opisywać, bo to każdego doprowadziłoby do obrzydzenia. Ogarnia mnie tylko wstręt, że są na świecie są ludzie bez zasad, żadnych moralnych podstaw, za nic mają przyjaźń i drugiego człowieka. Co się z wami ludzie dzieje… co się dzieje z tym światem. Schodzimy na psy.

LOve&PEACE
P.

tato. Kocham Cię.
1479540_380164585509103_6912588253360349897_n