Archiwum dla Czerwiec, 2015

co się dzieje.

ostatnio łatwo jest mnie wyprowadzić z równowagi. Najlepiej o tym wie mama… jestem naładowana i ciągle roztrzęsiona. Wstaję rano do pracy, dostaję tam po tyłku, po drodze martwię się czy wszystko dopilnowałam i wracając do domu mam chwilę na relaks bo w domu mam kolejną bombę którą funduje mi mama. Każde słowo działa na mnie jak płachta na byka. Nie mam chwili pobyć samej ze sobą… takiej jak kiedyś. Potrzebuję takiego całego dnia na spędzenie go na zupełnym leniuchowaniu sam na sam. Chwili wytchnienia w zupełnym bezruchu. Tempo w jakim przyswajam informacje w pracy przypomina kolejkę górską, wsiadałam do niej zupełnie świadomie dlatego czuję na sobie odpowiedzialność doskoczenia do każdej poprzeczki. Nie oszukujmy się, bo sprawia mi to poniekąd ogromną frajdę, ale tempo czasami jest za duże. Boję się że coś przeoczę i dzięki temu umoczę tyłek, a tego nie jestem w stanie sobie wyobrazić. Albo sama siebie wrzucam na pełne obroty, albo robią to moi przełożeni, dużo pytam, dużo dzwonię i piszę. Produkuję dokumenty które niebawem będę sygnować swoim imieniem. Przestało już to być zwykłym stażem kiedy to wiedziałam że nie spoczywa na mnie żadna odpowiedzialność, teraz zmieniła się sytuacja… odpowiedzialność pełna spada na mnie. Za moje błędy odpowiadam sama. Często mam wrażenie, że za dużo sama od siebie wymagam, że oczekuję od siebie nawet więcej niż moi przełożeni. Nie wiem czy to zaleta, czy wada. To zależy od punktu widzenia, ale przez to narasta we mnie frustracja która mi i mojemu otoczeniu szkodzi. Cóż… czy to już dorosłość ?

od 7 dnia czerwca jestem już kobietą swojego mężczyzny… cieszę się, ale podchodzę do tego z dystansem. Chyba ze strachu. Ciężko mi jest uwierzyć w jakiekolwiek słowo które z siebie wypluwa w moim kierunku… nie mówię że jest nie szczere. Bo widzę że szczerość to jego ogromna zaleta. Ja po prostu uczę się na błędach.

trzymajcie kciuki.
Peace&Love
P.
905211a3b92444eca86353392d294649

czy dobrze, nie wiem… ale nie jest źle, a to dowodzi temu, że decyzja dobra. Zetknęłam się z nową sytuacją, zdążyłam zapomnieć jakie te okoliczności są miłe. Nie chciałabym musieć się od niej odzwyczajać bo chyba świetnie się w niej odnalazłam. Czasami robienie czegoś wbrew sobie, chociażby przez chwilę, przynosi lepsze skutki niż jakakolwiek inna decyzja.

Więcej cierpliwości, dystansu i świadomych wyborów. Tego wam życzę.
P.

1176323_164916813700549_611137558_n

nie będzie.

5.06

tak, to już rok. Rok temu mój tatko od nas odszedł, poszedł na bezpłatną emeryturkę po kilkunastu latach choroby. Od tego momentu wszystko zaczęło się prężnie zmieniać. Moje otoczenie, moja rodzina, ja… Patrząc w tył widzę jak wiele w ciągu roku może się w życiu człowieka wydarzyć. Wstawiając noworoczny wpis mówiłam : chce być silna – jestem, chcę być spełniona – jestem, chcę mieć dystans – mam, chcę znaleźć przystań – chyba znalazłam. Wszystkie moje działania w ciągu roku miały na celu do tego doprowadzić. A co czuję w środku ? czuję że ten rok bez taty, ciężki, bo ciężki, nie był rokiem straconym. On pewnie śmiejąc się powiedziałby „no, pięknoto, pokaż im wszystkim”. Tatko, staram się :) chodzę do Ciebie rzadko… ale nie było dnia żebym o Tobie nie myślała. Widzisz z góry co się ze mną dzieje i jeśli chociaż trochę kochasz Balbinę, nie pozwól na to, żeby powinęła mi się noga – nie w teraz. Ogromne (w moim przekonaniu) stoi przede mną wyzwanie, a że mam żyłkę rywalizacji chcę doskoczyć do tej poprzeczki co mi ją ustawiono. Nie ważne jakie to będzie trudne, ale chcę czuć, że jestem pewną siebie i spełnioną kobietą. Kobietą która będzie twardo stąpała po ziemi. Ty wiesz jak to życie wygląda a ja dopiero się uczę i z pełnym podziwem patrzę jak wiele rzeczy które prognozowałam się spełnia. Obserwując relacje między ludźmi byłam w stanie czysto hipotetycznie domyśleć się jak będzie wyglądać ciąg zdarzeń. I powiedz człowieku, że kobieca intuicja to wymysł. A teraz odbieram telefon od skończonej łajzy która kaja się, bo potrzebuje mojej pomocy. Poza odczuciem ogromnej satysfakcji usłyszanym „przepraszam” nic więcej. Nie pomogę, ale nie podam nikomu kamienia żeby Cię dobił. Nie życzę sobie nawet żeby moje imię gościło na Twoich ustach. Nie dzwoń… bo takich ludzi jak Ty chcę ze swojego życia wyeliminować. Nie wtrącaj się do niego zbyt mocno, bo będę musiała Cię z niego wypierdolić, po chamsku i wieśniacku. Przed Tobą będę się bronić chociażby do ostatniej kropli krwi, za mocno wylazła z Ciebie ta Twoja przebrzydła natura. Nie wiem sama… jak można być tak wyrachowanym, tak aż do szpiku kości. Im jestem starsza tym więcej widzę rzeczy których wolałabym nie widzieć. Nie chcę tego wszystkiego dogłębnie opisywać, bo to każdego doprowadziłoby do obrzydzenia. Ogarnia mnie tylko wstręt, że są na świecie są ludzie bez zasad, żadnych moralnych podstaw, za nic mają przyjaźń i drugiego człowieka. Co się z wami ludzie dzieje… co się dzieje z tym światem. Schodzimy na psy.

LOve&PEACE
P.

tato. Kocham Cię.
1479540_380164585509103_6912588253360349897_n