Hej, cześć.
tak, nadal czuje się jak gówno, chociaż wczoraj(chyba dla zmyłki) czułam się świetnie, nic mnie nie bolało a to ostatnimi czasy niespotykane. Nie ćmi, nie kuje, nie rwie i nie uciska. Nic. Wczoraj był zdecydowanie dobry dzień. Zawsze w życiu unikałam leków, nawet tych przeciwbólowych. Przez całe moje życie nie przyjęłam tylu i tego rodzaju leków co przez ostatnie 2 miesiące. Każdy z nich jest szkodliwy, pomimo że teoretycznie pomaga. Dlaczego teoretycznie ? a no dlatego, że przyjmuję te pierdzielone pigułki a budzę się z bólem brzucha, który zlewa mnie potem i narzuca na sufit mroczki. Mama wracając do domu przeprasza, że pracuje i nie może tu być – ja się cieszę że nie musi tego co tu czasem się dzieje oglądać. Ostatnio na przykład przez minimum godzinę nieustannie bujałam się w chorobie sierocej i cicho wyłam bo ubzdurałam sobie, że pomaga mi to w uśnieżeniu bólu. Zasnęłam, nie wiem czy ze zmęczenia czy z tego że faktycznie ketonal zaczął działać. Niech zacznie wreszcie się coś dziać. Chociaż krok do przodu. To już nie chodzi co całą resztę, to chodzi o mój żołądeczek z którym mam problemy nie od wczoraj, myślałam że wszystko jest ok – nie jest. AŁAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!

bycie miłym i uprzejmym to za mało.