Czytam co jakiś czas te swoje wszystkie wpisy i dociera do mnie że jest jeden wielki bajzel. który idealnie odzwierciedla chaos w mojej głowie. Czuję się lepiej, i mam nadzieję że tak pozostanie. Mam na to ogromną nadzieję. Ostatnie kilka dni były okropne. Wiem to najlepiej chyba tylko ja. Strach przed świętami mnie paraliżuje i doprowadza do punktu wyjścia. Po wielu godzinach myślenia dochodzę do wniosku że nie są i nie będą już nigdy dla mnie czasem wyjątkowym. Nie tylko ze względu na to jak będą wyglądały tego roku, ale głównie ze względu na to, że mój zapał do nich słabł od dawna i z roku na rok był coraz bardziej mdły. Święta święta i po świętach nie ma po prostu nad czym się tak szczególnie skupiać. Rzadko spotykam kogoś kto czeka na nie tupiąc nogami. Wykluczając oczywiście dzieci. Będą one dla mnie wyjątkowo ciężkie tego roku, ale rok temu były mdłe i bez magii. Tak będzie za rok. Zdecydowanie bardziej lubię własnie to uczucie, tę płyciznę i bezbarwność. Lepsze to niż te łzy którymi sama siebie dławię. Dzień jak co dzień, tyle tylko, że zakończony rodzinną kolacją a rozpoczęty wypiekiem z wody i mąki. Sylwester prawdopodobnie skupi mnie do przemyśleń i podsumowań. Cóż, zostawmy to na 1 stycznia.
W momentach dla nas słabych, pomimo czarnych chmur które przysłaniają nam widok na każdą lepszą perspektywę warto na chwilę się uspokoić i zerknąć na wszystko ze spokojem. Wstyd mi jest, że przez chwilę miałam myśli żeby sobie ulżyć, żeby tylko sobie pomóc. Najłatwiejszym wyjściem zawsze wtedy wydaje się pętelka, ale to żadne wyjście. Pomimo że wielu może nie myśli o mnie ciepło to ja ciepło myślę o was wszystkich. Mam rodzeństwo i postawiłam się w ich sytuacji, w sytuacji kiedy oni ledwo co otrząśnięci po śmierci taty musieliby płakać nad moją kupką ziemi. Ja tego bym nie zniosła. Postawiłam się w roli matki której swoim działaniem wyrządziłabym okropną krzywdę. Nie chcę być tchórzem i nie chcę uciekać. Chcę być tu i teraz. Życie się nie kończy, życie toczy się dalej. Do szaleju doprowadza nas ten szum, ale liczy się dobry słuch by w ten swój szum się dobrze wsłuchać i odnaleźć swoją jedyną melodię.

Czuję się lepiej i proszę was tylko o kciuki. Trzymajcie je za mnie mocno.

peace,P.

„I fought for you
The hardest, it made me the strongest
So tell me your secrets
I just can’t stand to see you leaving”