Archiwum dla Listopad, 2014

Care…

Pamiętam jak sama pisałam – pomagajcie a pomoc uzyskajcie, bądźcie dobrymi ludźmi a takich będziecie spotykać na swojej drodze. Koszmarna obłuda. Jestem wobec siebie za mało sroga. Nie dyscyplinuję swoich zachowań i reakcji. Radość z czyjejś porażki nie powinna w ogóle figurować w moim sercu. Wstyd mi, wstyd mi przed sobą i wami. Konsekwentnie muszę analizować swoje wpisy i zaobserwować jak wiele w nich jest prawdy, prawdy którą powinnam się kierować. Cieszę się przynajmniej, że w czas się zorientowałam i mogę skorygować siebie. Za bardzo sobie popuszczam.

Wiem jak to załatwię, wiem kiedy, i wiem jak nie chcę tego rozwiązywać. To już progres… to już krok do przodu. Poczekam aż znowu do mnie przyjedziesz albo nie wytrzymam i sama pojadę do Ciebie. Będę miała wtedy okazję zajrzeć Ci w oczy, nie tylko usłyszeć Cię przez telefon. Wiem że one wyrażą wszystko to czego nie chciałbyś powiedzieć i wiem że dowiem się z nich wszystkiego tego, czego powinnam. Niekoniecznie tego co chciałabym. Bo albo będziesz ukrywał przede mną to że czujesz to samo, albo nie będziesz chciał sprawić mi przykrości i swoje słowa wykastrujesz. No trudno. Trzeba umieć ze sceny zejść niepokonanym i z podniesioną głową. Mogłabym te najprostsze pytania zadać już dawno, ale boję się… boję się tego, że usłyszę to czego nie chcę.
Chcę o to pytać, ale wiem, że jeśli stanę w ogniu Twoich pytań zmiażdżysz mnie w pył po czym skwitujesz wszystko – „No… i jak to wszystko sobie teraz wyobrażasz ?” a ja powiem ZNOWU – „musisz poczekać” poczekać aż się obronię, poczekać aż wszystko tu sobie ułożę, poczekać poczekać, poczekać… Samą siebie zabiłabym śmiechem.

Jaki będzie efekt ? taki że będzie lepiej, lepiej bo bardziej świadomie. Będzie pewniej i jaśniej. Ciężej na początku, ale jaśniej. Lepiej pokonywać przeszkody z jasnym umysłem. Serce to kawałek mięcha, to tylko kawałek mięcha.

oswojony punkt.

Zastanawiam się, czy sytuacje które napotykamy w życiu nie są z góry wyreżyserowane. Czy wszystko ma swój cel, wszystko ma swój start i metę. Czy niekończące się na pozór problemy mają swoje zakończenie. Czy te kłody o które każdy z nas się potyka nie są czymś, dzięki czemu doceniamy finisz. Nie lubię takiej rozpierduchy jaką mam teraz. Nerwowo rozglądam się wokół i szukam punktu zaczepnego – jednego pewnego punktu we wszechświecie. Kiedy pomyślę, że jest i kiedy go oswoję, znika.

Mój oswojony punkt we wszechświecie ostatnio mnie nawiedził. Czuję jednocześnie zakłopotanie i wstyd, że zachowuję się w ten sposób. Skaczę na myśl o rzuconych spojrzeniach i upadam na myśl o rozłące. Spotkania które mają w sobie urok wyrządzają mi krzywdę. Niedopowiedziane słowa, dwuznaczne spojrzenia, szepty które tak uwielbiam i Twoje dłonie które doprowadzają mnie do szaleństwa. Wystawianie się na wyczucie, badanie terenu, orientowanie się w sytuacji, mały wywiad… strasznie to męczące. Brak pytań tych najprostszych, a szereg pytań które są nośnikiem wielkiej informacji. Zabawa w kotka i myszkę.
Nie chcę Ci przeszkadzać. Jasne kurna.
Wiem co czujesz i Ty doskonale widzisz co dzieje się ze mną. Żaden nie wykona kroku do przodu bo oboje się tego boimy. Ty wiesz jak wygląda teraz moje życie, ja świetnie znam Twoje. Trochę nam nie po drodze. Dociera do to mnie i dlatego tym bardziej to wszystko jest skomplikowane. Czy kocham ? nie wiem, chyba tak, niestety chyba tak.

Zostań ze mną, nie zostawiaj mnie. Powiedz mi, że to wszystko jest prostsze… że wszystko jest rozwiązalne i banalne. Nie wiem kiedy znowu mnie nawiedzisz ale wiesz że czekam na Ciebie, czekam i pozostanę tu, po to żebyś wiedział gdzie mnie szukać. Przyjedź i powiedz mi… „Polciu… jestem głupi, przepraszam”. Wtul się we mnie i pozwól żebym i ja mogła wtulić w Ciebie swoją twarz.

jedno słowo a zmieni się wszystko. Chcę trochę szczęścia, kur#a, też mi się należy !

Ciekawe do kiedy będę na to czekać, do śmierci ? w takim razie miejmy nadzieję że jak najkrócej, bo oszaleję. Zwariuję mając Cię obok i nie móc zjeść na kolację ze śniadaniem.

Mam dzisiaj szereg głupich myśli, od cholery głupich pomysłów… jestem nieodpowiedzialnym gówniarzem. Jestem głupią dziewuchą, która nie zawraca uwagi na konsekwencje swoich postępowań. Jestem egoistyczną świnią ! Jestem tchórzem i chce uciec, uciec tam skąd się już nie wraca. Osiadam delikatnie na dnie, nie chce mi się jeść, nie chce mi się spać. Zasypiam i się budzę, zasypiam i coś wyrywa mnie ze snu. Po co się w ogóle kłaść. Po co w ogóle jeść jak większości którą lubię na chwilę obecną nie mogę. Halo ? jest tu ktoś ?


Take me underground
Take me all the way
And bring me to the fire
Throw me into the flames

JA: masz coś do ukrycia?

ON: tak. ciebie

ojesuniu.

„Bo czy ty wiesz chociaż, ile cierpienia jest w tobie? Może tyle, ile we mnie za tobą tęsknoty. Może jedno jest nasze cierpienie, a nie wiemy o tym. Może to ty jesteś moją pamięcią i niepamięcią. I wszystkim, co tylko czuję przez ciebie. Wszystkim, co w ogóle czuję”.

Wiesław Myśliwski „Pałac”

często mam tak.

Spodziewam się rzeczy nieosiągalnych.  Mam w sobie dziecięcą nadzieję. Nadzieję że kiedyś wyrosną mi na barkach skrzydła i wzbiję się ponad chmury, jak ptak, a przecież świat dorosłych nie dopuszcza takiej abstrakcji. Ja dopuszczam, chce myśleć że dostanę tych skrzydeł i chce wierzyć, że to w ogóle jest możliwe. Wtedy jedna ze stron puka się w głowę i mówi „tss… głupia” a druga podpowiada „a co gdyby?”. Problem polega na tym, że nie jestem już dzieckiem i nie zapominam tak szybko jak one. Marzenie latania nie zostanie wyparte z mojej pamięci przez pyszną watę cukrową albo motyla który usiadł mi na nosie. Dziecko ciągle szuka nowych rzeczy przez co jego uwaga jest rozpraszana i zmieniają się jego marzenia. Przykładowo : w poniedziałek podbiegnie do Ciebie maluch i z iskierkami w oczach powie że chciałby dostać na urodziny kotka, a we wtorek z podobnym podnieceniem zakomunikuje, że chce wypasioną zabawkę. Zabawkę która ma milion opcji i gra i świeci i jeździ i… i w ogóle, jest najlepszą zabawką na świecie. Co z kotkiem ? najwidoczniej przegrał z wypasioną zabawką.

U nas, w tym naszym świecie… zapominanie nie idzie tak sprawnie. Szczególnie w świecie kobiet. Często sama sobie oczy mydlę, że ze wspomnieniami sobie radzę… albo że uczuciami żongluję jak zawodowy kucharz nożami. Mam nad nimi kontrolę – i mówię to najbardziej szczerze co prawda niezupełną, bo wymykają się często i wyrabiają małe albo większe szkody ale cząstkową mam. U mnie wygląda to tak: Podmiatam pod dywan, staram się zapomnieć i uważam że sprawa jest załatwiona kiedy zdarza mi się pomyśleć o tym raz na dwa dni. Niestety… nic bardziej mylnego, bo wystarczy mały płomyk a wszystko wypierdziela w kosmos i nie ma niczego. Ożywa wewnątrz i szaleje jak kreskówkowy diabeł tasmański. Przyglądam się biernie i po prostu czekam. Po szaleństwach, kiedy poza bałaganem, wszędzie jest krew zastanawiam się nad wymiarem swojej głupoty. Głupoty która nie pozwoliła mi tego powstrzymać. Cóż… jestem tylko człowiekiem i też mam serce, pokraczne… ale mam.

Nie wszystko jest tak jak chce… strasznie mnie to frustruje, a jeszcze bardziej to, że nic nie mogę zrobić. Każda opcja wydaje się opcją bez przyszłości. A im więcej o tym myślę tym bardziej i tym mocniej dociera do mnie że mam przejebane. Po prostu :)

Peace,P.

M.

 

zwariowane-melodie2

aa

Oln.

Breathe the pressure
Come play my game I’ll test ya
Psychosomatic addict insane”