kk2

 

Jak rok temu, w listopadzie, stałam przy pomnikach moich bliskich i obchodziłam ten dzień z nimi w szczególny sposób. Nie myślałam, nawet przez chwilę, że kolejny będę obchodzić przy miejscu pochówku mojego taty. Nie zgadzam się na to i nie chce takiego życia. Takiego życia w pustce której nijak nie można wypełnić. Twoje święto, tato, było zawsze dwudziestego pierwszego marca – nie pierwszego listopada. Każdemu z nas go brakuje i pytanie „Brakuje Ci taty?” są najdelikatniejszym wydaniem impertynencji.

W momencie kiedy nas opuściłeś i poszedłeś w swoją stronę zostawiłeś dziurę w naszych sercach. To strasznie miłe, kiedy przyjeżdżają przedstawiciele handlowi i przywożą znicze z prośbą „Postawcie proszę od nas Panu Edziowi światełko”, ale tak nie powinno być… powinno być tak jak wcześniej, że przynosili kartę z życzeniami na urodziny. Że piekarnia dawała tort… TORT a nie znicz ! To jakiś cholerny koszmar. Tato, spokój Twojej duszy. Tęsknię za Tobą nadal. Nadal do mnie wraca ten 5 czerwca, zastanawiam się kiedy przestanie. Nie ma dnia kiedy bym o Tobie nie pomyślała. Przepraszam.

cholerny 1 listopad.

 

Co u mnie poza tym co wyżej ? w sumie, nic szczególnego. Po prostu życie. Radości, smutki, rozczarowania, zawody, duma. Każde z uczuć po troszku. Muszę nauczyć się słuchać rad ludzi, który są najbardziej obiektywni i nie kierują się emocją albo utartym w głowie wizerunkiem drugiego człowieka. Czas też nabrać dystansu o który ciągle prosi mnie mama. Dystansu do rzeczy które są jednym wielkim gównem. Najlepiej dać sobie spokój i nie pakować się tam na poważnie. Pierdoły, niech zostaną pierdołami. Nie nadmuchujmy ich do rozmiarów kolosów bo nawet na to nie zasługują.

Zero bezwzględne i dno totalne.

 

Z byłą dziewczyną jest jak ze zgubionymi dziesięcioma złotymi. Niby szkoda… ale w sumie… chuj z tym.

 

Mam dosyć już marnowania energii na bzdety bez znaczenia
Zbyt wiele rzeczy nie daje mi nic
A tylko coś ze mnie zabiera”

 

Peace. P