Coraz częściej się tu wpisuję, zastanawiam się dlaczego ? :) umysł mi się chyba otworzył za sprawą splotu kilku zdarzeń. Ostatnio jadąc samochodem na jeden z tripów o których zbawiennej mocy zdążyłam zapomnieć i nie wiedzieć dlaczego, wpadła mi taka luźna myśl do głowy. „Czy dobro do nas faktycznie wraca ? czy bycie dobrym w tych czasach jest poszukiwanie, czy jest jeszcze spotykane?” I pomyślałam… tak, jutro posmakuję kolejny raz czekolady i wpiszę się na bloga.

Więc jak to z tym jest… czy dobro faktycznie wraca ? myślę że tak… ale przez pryzmat niewdzięczności często niektórzy zaczynają w to wątpić. A w to nie można wątpić. Jak to mama mówi „dobro wraca z 7-dmio krotnie większą siłą”. Każdy z nas miał tak, że pomagał wszystkim, bo czuł że taka jest jego misja, albo że bez tego będzie skończonym skurwysynem. Z czasem dowiedział się, że robi to dla siebie, nie dla innych. Dla swojego lepszego samopoczucia, dla swojej samooceny. I kiedy oberwał kilka razy po tyłku albo się boleśnie rozczarował zrozumiał że to dobro nie wraca… że rodzi się z niego zachłanność i fałszerstwo. Głupcem skończonym jest ktoś, kto uważa że za każdy dobry uczynek zostanie rozliczony od dnia. Dobro wraca, z własnego doświadczenia wiem ! Wraca, ale nie od razu, wraca po roku… trzech latach… albo dwóch miesiącach. Nie ma reguły. Wiadome jest, że lepiej widzieć jak dobro przekształca się w dobro niż na odwrót. Bo analogicznie, zło też wraca się złem. To ta nasza Karma, która jak bumerang wraca.

Czy bycie dobrym w tych czasach jest poszukiwane, czy jest JESZCZE spotykane? – spotykane, rzadko. Czy poszukiwane ? jak najbardziej. Każdy chciałby na swojej drodze spotykać dobrych ludzi, to jasne, ale czy sam w stosunku do innych jest dobry ? To pozostawiam waszej ocenie, w swoim zaciszu, w swoim sześcianie :)

 

Każdy ma w sobie jakąś cechę dziecka. Na przykład : dziecięcą ciekawość albo dziecięcą wiarę w człowieka. Nie tracimy jej do śmierci, a tylko uczymy się nad nią panować i ją zagłuszać. Z ciekawości poznajemy czyjeś życie, jego problemy a przez dziecięcą wiarę – pomagamy. Wiecie sami, że kończy się to różnie. I tylko sami sobie możemy zarzucać głupotę, ale pomimo rezultatów, nie możemy zapominać o swoich intencjach które ocenimy sami przed sobą. Bo intencja czyli emocja z jaką podchodzimy do pomagania też jest ważna : dla świętego spokoju, z miłości, przez przyjaźń, z żalu, ze współczucia… Każda z nich coś innego z człowieka potrafi wykrzesać. Pomimo wszystko, pomimo oceny innych, pomimo własnej formy, pomimo efektów, pomimo finału… pamiętaj że pomoc jest darem, który TY możesz dać drugiej osobie. To prezent. To coś, dzięki czemu zostajesz w czyjejś pamięci. To coś co ułatwia życie i sprawia radość. To nie może być coś na odpierdol, nic na szybko, nic na siłę. To po prostu prezent, który wręczasz ze szczerego serca. Nie dopominaj się zwrotu… bo żadna pomoc, jakakolwiek by nie była jest bezzwrotna.

 

BĄDŹ DOBRYM CZŁOWIEKIEM, A BĘDZIESZ NA SWOJEJ DRODZE TAKICH  LUDZI SPOTYKAĆ.

POMAGAJ JEŚLI CHCESZ UZYSKAĆ POMOC.

MIEJ DOBRE INTENCJE, A TAKIMI BĘDZIE WYBRUKOWANE TWOJE SZCZĘŚCIE.

33c313e6-a1b4-46f6-9b80-5502a966e0cf_original

Peace .P.