Tak jak wcześniej, tak jak rozmawiałyśmy… wszystko samo się rozstrzygnęło. Nic nie musiałam robić.

 

Kim jest przyjaciel, myślę, że to osoba która w sobie powinna mieć ogrom zrozumienia, cierpliwości, ciepła i pokory. Faktem jest, że doświadczyłam tego wielokrotnie. Ale nigdy nie odbierałam tego za dług, który należy spłacić. Sytuacji ciężkich w życiu jest tak dużo że za porywem serca po prostu pomagasz… Widzisz krzywdę przyjaciela i nie myślisz „kiedy on mi się za to odwdzięczy” tylko choćby się paliło i waliło, pomagasz. Pomagasz bo tak czujesz.

Kiedyś pisałam, że ludzi poznaje się najlepiej w sytuacjach skrajnych. Bo to one obdzierają ze zrozumienia, cierpliwości, ciepła i pokory.  Tak, jestem zimna, ostra, niepokorna i zarozumiała… możliwe też bardzo, że z tego właśnie powodu odwraca się ode mnie ten mój ogromny tłum przyjaciół który zawsze był ze mną i przy mnie.

 

Przyjaciel powinien być instynktowny, nie wyuczony albo taki jak wypada.

 

Tak, zmieniłam się… widzę to sama po sobie, może kogoś zawiodłam, komuś podpadłam. Trudno… zmiany są mi najwidoczniej potrzebne. Chce być ślepa i jestem ślepa. Bo przyjaciele dzielą się na tych, którzy naturalną koleją losu odchodzą i na tych, którzy pozostają.. I właśnie ci obecni w teraźniejszości to przyjaciele dnia codziennego. Ludzie, których my wybraliśmy i którzy wybrali nas, aby być tu i teraz. Więc po co oglądać się za siebie, oszukiwać, że ktoś dziś znaczy więcej niż w rzeczywistości znaczy? Bo choć długo się do tego dochodzi, to wreszcie staje się wiadome, że przyjaźń, miłość to OBECNOŚĆ.