Samotność oczyszcza i wprowadza taką kojącą atmosferę. Jak dla mnie, nie ma lepszej na przemyślenia, wnioski, płacze, histerię, sięganie dna, wracanie na powierzchnie, łykanie hałstów dymu papierosowego momentu. Czuję się zdecydowanie lepiej… dużo sobie uświadomiłam, sporo poukładałam. Wracam, podnoszę się powoli z popiołów i żyję… po 3 miesiącach zamrożenia wracam.

 

Tato, śniłeś mi się dzisiaj znowu. Strasznie krótko, ale byłeś. Nie ważne jak, i nie ważne w jakich okolicznościach… byłeś i nie wiem co chciałeś mi przekazać. Nie rozumiem.

Kiedyś sądziłam, że siła charakteru polega na tym, by być coraz to twardszym wyrobić w sobie zawiły system ochrony, który pomaga nam pogodzić się z prawdami życia i uczy, jak nie dręczyć się rzeczywistością. Ale wszystkie te metody kształtowania charakteru wylatują przez okno, kiedy odkryjesz, że nie ma już żadnych prawd, a przynajmniej ty żadnych nie dostrzegasz.

 

Peace ! P.