kółko wzajemnej adoracji, rozmowy o mnie beze mnie. Raz, dwa, trzy czterdzieści… do porzygu. Jesteś wspaniała, miękka, słaba beznadziejna. Fak dis szit. Nie słaba ale silna. Sytuacja przyciska mnie mocno nadal ale nie wie nikt co się dzieje z człowiekiem jak umiera mu ktoś na rękach… mineło 2 miesiące a czuję nadal jak mi z tym ciężko… to nie przeziębienie to nie przechodzi po tygodniu. Kurwa to nie przejdzie nigdy ! zrozum ! mam ochotę krzyczeć ze złości. Nic o mnie beze mnie ! i koniec. Nie potrzebuje dupowłazów i słodzenia. Jestem taka jaka byłam wcześniej tylko cięższa o 300 ton. Cięzar który na mnie opadł oby opadł na was jak najpóźniej. Nie chce współczucia i kombinacji. Kurwa zachowujcie sie normalnie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAa