rok temu, o tej porze byłam najszczęśliwszym człowiekiem chodzącym po ziemi. Dzisiaj jestem człowiekiem, który traci wiarę w ludzi, który traci wiarę w miłość i przyjaźń. Traci wiarę we wszystko co w życiu podobno stanowi fundamenty. Są momenty w życiu, kiedy czujesz twardy grunt pod nogami, ale są też chwile kiedy czujesz rzadki grunt pod stopami i czujesz jak się wciąga. To okropne uczucie. Czujesz słońce na twarzy i przypominasz sobie jak rok temu w maju słońce gościło nie tylko na Twojej twarzy… że był obok i patrzył w to samo słońce. Otwierasz paczkę pistacji i przypominasz sobie jak razem się nimi zajadaliście, jak leżeliście na pieprzonym mostku i gadaliście, jak wszystko było łatwe i lekkie. Każdy dzień był piękniejszy, wieczory cieplejsze, smutki słodsze, muzyka dzwięczna, czystsze powietrze, głębszy oddech. Dzieliłaś wszystko na dwa.

 

Gdzie nie spojrzę tam jesteś, wiesz ? na łóżku, przy laptopie, na dywanie, na podwórku, w łazience, w kuchni… wszędzie. kurwa jesteś wszędzie…

 

miłość&pokój.

P.