To tak, jakbyś krzyczał, ale nikt Cię nie słyszy. Czujesz się zawstydzony, że ktoś może być tak ważny, że bez niego jesteś nikim. Nikt nigdy nie zrozumie, jak bardzo to boli. Czujesz się tak beznadziejnie, ale nic nie może Cię ocalić. A kiedy jest już po wszystkim, niemal pragniesz, żeby te wszystkie złe rzeczy powróciły, bo razem z nimi przyjdą też dobre.

 

Poczułam, że powinnam tu zajrzeć i coś napisać. Patrząc na puste okno nowego wpisu zastanawiam się dlaczego moja podświadomość nakazała mi tu zajrzeć. No, ale skoro już tu jestem to – jest dobrze, zaskakująco dobrze, biorąc pod uwagę moje ostatnie przeżycia jest zaskakująco dobrze. Pogoda dopisuje aż żal siedzieć w domu. Uświadamiam sobie że zostaje mi coraz mniej czasu na napisanie pracy licencjackiej i niewiele to zmienia. Czekam na książkę która mam nadzieję będzie miała w sobie moc sprawczą i popchnie mnie do pisania.

 

Kocham ten blog, kocham to miejsce.

PEACE & LOVE !