Tak jak w tytule, jestem sama sobie krzywdą. Wolałabym czasem nie mieć mózgu i przestać analizować zachowania osób które mnie otaczają. Pewnie że mogę to olać albo zignorować… natomiast są rzeczy ważniejsze od świętego spokoju, są ludzie od niego ważniejsi.

Czy tęsknię ? pewnie ! ilekroć mam ochotę zadzwonić w środku nocy…. i po prostu Ci o tym powiedzieć, to myślę – ale w zasadzie to po co. Jest jak jest i jest ok, jakoś to wszystko się ciągnie. Dopóki nie budzę w sobie tych emocji to jest znośnie jak zacznę, jest NIEZNOŚNIE. Dlatego sama sobie jestem krzywdą… Człowiek sam sobie utrudnia życie, ciągle robi sobie pod górkę i walczy z wiatrakami, zupełnie bez sensu.

 

” Bo jeśli kocha się naprawdę jest się w stanie zakasać rękawy, sprężyć się w tygodniu, żeby mieć wolny weekend i spotkać się. To byłoby zbyt okrutne, żeby z powodu marnych 30 (lub nawet więcej) kilometrów rozstać się z kimś kogo się kocha. Ten czas to próba dla Was. Jeśli wyjdziecie z niej zwycięsko, jeśli tak ułożycie swoje zajęcia, żeby znaleźć czas dla siebie to macie dużą szanse na szczęśliwy związek. Ale trzeba tego chcieć i starać się pokonać przeszkody. ”