nastąpił wreszcie ten moment, ten dzień który wrzuca się do worka z napisem „za dużo myśli”. Znacie już mnie i wiecie jak one u mnie wyglądają.

W środku żywy ogień na zewnątrz żywy lód. W głowie się kotłuje i pali… wszystko przewraca i grzeje. Dzień rozkminy. Zastanawiam się nad wszystkim, zaczynając od siebie…
właśnie… czy jestem dobrym człowiekiem ? kto to jest dobry człowiek, jak się zachowuje dobry człowiek, co (nie)robi dobry człowiek ? DOBRY CZŁOWIEK… co to znaczy ?

To osoba, która bez powodu nie zadaje cierpienia innemu. Zawsze stara się pomagać tym najbardziej potrzebującym. Osoba przedkładająca szczęście innych nad swoje. Ale patrząc z drugiej strony… nie ma ludzi dobrych, lub nie… Bo tak naprawdę to co czynimy dla jednych będzie dobrem dla innych nie. Wszystko zależy od wychowania, charakteru, otoczenia, doświadczeń i pochodzenia. Bezdyskusyjnie jest przeciwieństwem zła ale i to nie wnosi zbyt wiele do tych dzisiejszych przemyśleń… Dobry człowiek to dla każdego z nas ktoś inny. Dla jednych dobry będzie ten kto poświęci mu 10 minut swojego życia, dla innych dobrym będzie ten kto poświęci mu 10 tys ze swojego konta. Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia.

I wreszcie… czy ja uważam siebie za dobrego człowieka ? tak, uważam że na tyle na ile mogę jestem dobrą osobą. Pomagam tym, którzy tego potrzebują i odmawiam tym którzy tego potrzebują. Czasem brak pomocy jest najlepszą pomocą. Wiem że powinno pomagać się bezwarunkowo, ale bezwarunkowa pomoc niekoniecznie staje się pomocą skuteczną. A w pomocy przecież najważniejszy jest efekt, a półśrodki stracą znaczenie. Nigdy nie zmierzałam i zmierzać nie będę do krzywdy drugiej osoby… po prostu – nie czyń drugiemu co tobie nie miłe. Traktuj tak, jak chciałbyś byc potraktowany i nie oceniaj a nie będziesz oceniany – czały czas sobie to powtarzam i staram się tego trzymać. Każdy z nas popełnia błędy i gubi się trochę ale jesteśmy tylko ludźmi. Czasem dobrymi całkiem dobrymi czasem mniej.

 

tyle.