chociaż coś mi się układa przynajmniej w 99%-tach po mojej myśli. Egzaminy do przodu, wykluczając filozofię termin 5.02. Angielski środa.

 

Poniedziałek – odpoczynek

Wtorek – nauka – angielski, notatki z filozofii

Środa – konsultacje

Czwartek – Poznań

Piątek – douczanie – filozofia

Sobota – wpis 8:00-12:00 sala 132

Niedziela – egzamin – filozofia.

Modlę się, żeby ten jeden procent dobił do setki.

 

Taki mi się marzy oderwanie od wszystkiego… takie poluzowanie samej sobie, spuszczenie z siebie powietrza, ciepła kąpiel, wygodne pidżamki, tabliczka czekolady, paczka chipsów, kilka piw, osoby z którymi będę mogła się upić i zasnąć tam, gdzie padnę. Chcę się odciąć, oderwać. Ty byś to określił – resetem.

Albo – jechać na imprezę, wyszaleć się. Wytańczyć złość, smutek, rozczarowanie, i bezsilność ale też radość, spełnienie, szczęście. Tak ! właśnie tego mi brakuje.

nie mieć nikogo z tyłu głowy, o nikim nie myśleć – tylko o sobie, czuć się pewnie i jednocześnie swobodnie.

 

Dlaczego żyję wbrew sobie ?

nie wiem… nie mam pojęcia. 

Szczęście nie jest ani dziełem przypadku, ani darem bogów. Szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie.

Żyj!-krzyknęła nadzieja…

Bez Ciebie nie potrafię-odparło cicho życie…

Przyjaźń to najwspanialszy i najbardziej kosztowny dar.