Archiwum dla Styczeń, 2012

….każdy z nas jest coś wart….

Człowiek staję przed wyborem, wsiąść albo nie wsiadać do autobusu. Jeżeli wsiądzie to ryzykuje. Stawia na szali szczęście, które może go spotkać albo rozczarowanie. Nie wsiadając nic nie ryzykuje. Teraz pojawia się pytanie. Czy lepiej zaryzykować i być szczęśliwym i możliwe, że zranionym, czy lepiej żyć dalej tak jak się żyło i mieć to co się ma, ale za jakiś czas żałować i mieć pretensję do siebie samego za to, że się nie próbowało?

 

Widzisz, bo ja wcale nie chcę mieć cię tak od zaraz, tu, teraz, na zawsze. To mnie przerasta. Silna więź z człowiekiem mnie dziś przeraża. I absolutnie nie chodzi o tę popularną bojaźń przed utratą i rozczarowaniem. Jest we mnie pewien wewnętrzny strach o to, że nie sprostałabym takiemu dziwnemu zadaniu, jakim jest bycie tuż obok, tak bardzo blisko drugiej osoby. Ty powiesz- nieważne, chcę byś była przy mnie. Też chcę! I właśnie dlatego mnie przy Tobie nie będzie- bo chcę. A jeśli chcę, to znaczy, że są we mnie pozytywne uczucia, więc nie życzę sobie, byś Ty poczuł rozczarowanie. Wiem, nie zrozumiesz tego. Może i lepiej, nie będę musiała tłumaczyć dalej, po prostu tupnę nogą, nazywając cię przy tym dupkiem i męskim szownistą, ze względu na to,że nie wiesz, o czym mówię. To dobra wymówka. A mimo to wciąż do Ciebie mówię, za pomocą tych cholernych liter, których kształty tak bardzo kocham.

 

trzeba żyć a nie tylko istnieć…

chociaż coś mi się układa przynajmniej w 99%-tach po mojej myśli. Egzaminy do przodu, wykluczając filozofię termin 5.02. Angielski środa.

 

Poniedziałek – odpoczynek

Wtorek – nauka – angielski, notatki z filozofii

Środa – konsultacje

Czwartek – Poznań

Piątek – douczanie – filozofia

Sobota – wpis 8:00-12:00 sala 132

Niedziela – egzamin – filozofia.

Modlę się, żeby ten jeden procent dobił do setki.

 

Taki mi się marzy oderwanie od wszystkiego… takie poluzowanie samej sobie, spuszczenie z siebie powietrza, ciepła kąpiel, wygodne pidżamki, tabliczka czekolady, paczka chipsów, kilka piw, osoby z którymi będę mogła się upić i zasnąć tam, gdzie padnę. Chcę się odciąć, oderwać. Ty byś to określił – resetem.

Albo – jechać na imprezę, wyszaleć się. Wytańczyć złość, smutek, rozczarowanie, i bezsilność ale też radość, spełnienie, szczęście. Tak ! właśnie tego mi brakuje.

nie mieć nikogo z tyłu głowy, o nikim nie myśleć – tylko o sobie, czuć się pewnie i jednocześnie swobodnie.

 

Dlaczego żyję wbrew sobie ?

nie wiem… nie mam pojęcia. 

Szczęście nie jest ani dziełem przypadku, ani darem bogów. Szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie.

Żyj!-krzyknęła nadzieja…

Bez Ciebie nie potrafię-odparło cicho życie…

Przyjaźń to najwspanialszy i najbardziej kosztowny dar.

 

; ]

nie wiem co się dzieje… źle się czuję od paru dni. Gdybym nie musiała w ogóle bym się z łóżka nie podrywała.

 

Za wiele ostatnio spraw do mnie wraca. Tak właśnie kończy się niedokończanie spraw. Jak bumerang wszystko wraca – prędzej, czy później.

Nawet chyba nie umiem opisać co się dzieje w środku… w mojej głowie. Masz rację, widać mi chyba potylicę, nie czuję żeby coś poza głuchym powietrzem było w środku.

Za dużo zbiegów okoliczności. Ta piosenka akurat w tym miejscu i w tym momencie.

 

Kochani, nie chce mi się nic, a jeszcze przede mną np. cholerny zjazd (4 egzaminy).

beyonce – 4

 uwielbiam Cię za ten głos… nic więcej.

 

a Tobie dziękuję… i nic nie mogę ofiarować w zamian, jestem zła na siebie. Nigdy więcej nie chce niespodzianek, nie dlatego, że nie sprawiają mi radości, tylko dlatego, że nie mogę się odwdzięczyć.

 

Beyonce – Love on  top <3

 

 

 

Save the Hero

Beyoncé – Save the Hero

 

http://www.youtube.com/watch?v=koqDNbLLE-Q&feature=related

 

 

 

I lay alone awake at night
Sorrow fills my eyes
But I’m not strong enough to cry
Despite of my disguise
I’m left with no shoulder
But everyone wants to lean on me.
I guess I’m their soldier.
Well, who’s gonna be mine

Who’s there to save the hero
When she’s left all alone
And she’s crying out for help.
Who’s there to save the hero
Who’s there to save the girl…
After she saves the world
After she saves the world.

I bottle all my hurt inside,
I guess I’m living a lie.
Inside my mind it’s dead or die
What can bring me back to life?
A simple word, a gesture
Someone to say you’re beautiful
Come find this buried treasure
With eyes lead to a pot o gold

Who’s there to save the hero
When she’s left all alone
And she’s crying out for help
Who’s there to save the hero
Who’s there to save the girl
After she saves the world…
After she saves the world.

I’ve given too much of myself
And now it’s driving me crazy
(I’m crying out for help?
Sometimes I wish someone would
Just come here and save me…
Save me from myself

Who’s there to save the hero
When she’s left all alone
And she’s crying out for help
Who’s there to save the hero
Who’s there to save the girl
After she saves the world…
After she saves the world.

2012 ?

hmm nowy rok to i wypada jakieś postanowienia noworoczne mieć ;) wczoraj długo nad nimi myślałam… i coś tam wyskrobałam ;p

 

1. nie przeklinać xD

2. grow my hair ;)

3. czerpać z życia to, co najlepsze

4. zdrowe ciało – zdrowy duch. Ćwiczenia, ćwiczenia i jeszcze raz ćwiczenia !

5. NIE ZMIENIAĆ SIĘ ! nie dać się wciągnąć w ten chory wir w którym wciąż brodzą.