jestem zła ? jestem wściekła ? mam furię ? TAK ! zawsze tak jest, jak już wszystko ogarnę i pozbieram w kupę coś musi się wydarzyć !! przyśnił mi się dzisiaj… bez zastanowienia się do niego przytuliłam, nie odepchnął tylko zrobił to, co zawsze uwielbiałam. Ja delikatnie położyłam swój nos na jego szyji i poczułam ten zapach. Ten, który zawsze uspokajał. Załapał na rękę… miał takie ciepłe dłonie… zamknęłam oczy i zapomniałam o wszystkim.

 

Nagle akcja się przeniosła. Nie wiem gdzie… nie wiem, pamiętam tylko jak stał naprzeciwko i bardzo wyraźnie jego twarz, oczy. Smutne, wystraszone, zaniepokojone, nie wiedział gdzie spojrzeć. Patrzył na mnie ale nie jednostajnie, ciągle zerkał gdzieś na bok, tak jak by za mnie… gdzieś za moje lewe ramię. Rozmawialiśmy… o tym co się u mnie dzieje, jak się czuję, czy nic mi nie dolega(cholera, już mam łzy w oczach), pamiętam dokładnie co mu powiedziałam : „każdy popełnia błędy, powoli DAMY(?) radę, uśmiechnij się, proszę….” kurwa mać !! jakie DAMY ?? jakie damy… !!

Te jego oczy były straszne… takie smutne, wystraszone…

czemu tak dopytywał o moje zdrowie ? pytał o nerki, o wagę ? może dlatego, że strasznie się denerwował jak tylko wspominałam o mojej wadze o tym że chce zjechać 3 kg i o to, że nie idę z nerkami do lekarza.

czemu zerkał za moje lewe ramię ? czemu tam zerkał… co tam było ? wystraszył się tego, czy po prostu był smutny.

 

Zdziwiłam się, że chciał rozmawiać… byłam pozytywnie zaskoczona. Czemu to sen ? czemu nie możemy porozmawiać w rzeczywistości ? twarzą w twarz ?

 

 

http://www.youtube.com/watch?v=Cxht-3Ga128