chce się zmienić… nie chcę być takim człowiekiem… Sama sobie robię krzywdę, czasem czuje, że nie umiem się bronić. Nie tyle nie umiem, co brakuje siły. Wpadam w taki stan dziwnej agonii, niech się dzieje co chce, mam to gdzieś i ogólna olewka. Ktoś podejdzie i mnie kopnie, ok obrazi, ok… normalnie, zachowała bym się inaczej. Aktualnie mi to lotto :) i co w tym wszystkim najlepsze i najdziwniejsze, ja jestem w takim stanie nie szczęśliwa, ale zadowolona, uśmiechnięta. Latam ponad tym wszystkim i patrzę na to wszystko z góry, jestem ponad tym. Każdego przerastają oczekiwania otoczenia i jego presja, a mnie to już, albo na razie nie interesuje. Słucham tego co mam w środku, tego głosu który cichutko coś szepcze. Czasami za dużo szepcze :) za dużo sprzeczności i pomysłów. Nie jestem tą samą osobą… już nie.

 

Zaszalejemy ? : *