Jak się okazało, pierścionek się znalazł… w sumie nie się, tylko tata go znalazł. Od razu domysły, spekulacje. Mama tydzień albo dwa się do mnie nie odzywała.  A teraz jak by nigdy nic. Myślała chyba, że dalej się spotykamy… co jest nie prawdą oczywiście. Prawdą jednak, jest to, że zamiast coraz łatwiej żyje mi się bez niego coraz ciężej. Jeżdżę po okolicy żeby tylko przez moment gdzieś go spotkać, żeby się z nim minąć samochodem i móc na niego spojrzeć wiem, że to ułamki sekund ale to i tak dla mnie wiele, jak nie mogę w ogóle go widywać. Zastanawiam się, czy z nim nie porozmawiać… nie chcę się narzucać, nie wiem czego on chce. Zapewniają, że chce się spotkać. Nie wiem kurde. Muszę to przemyśleć .Chcę do cholery tylko się do niego przytulić, wiem, że wtedy będę najszczęśliwszą istotą na świecie. Jak tylko poczuję jego zapach i dotyk………

 

 

Pan .K. życie w rozsypce, nie może się pozbierać. Został sam. Zdradziła- niech żałuje

Pani .D. od wczoraj życie w gruzach… faceci to świnie. Została sama. Zdradził-niech żałuje

A ja ? ja jestem sama… nie przez zdradę, kłótnię, tylko przez rodziców. Najlepsze jest to, że nie umiem im pomóc, a widzę jak jest im ciężko !! Sobie pomogłam. Jest już tylko coraz lepiej. Wyszłam z dołka i czuje się …. czuję się…. dobrze. Jakoś powoli uczę się żyć, bez faceta mojego życia przy boku. Ostatnio leżałam w pokoju, nie wiem czy pisałam o tym już, zresztą jak tak, to napisze jeszcze raz : ) Wiem, że to głupie…. z tęsknoty za nim włączyłam tvn turbo-często oglądaliśmy je razem, albo się przekomarzaliśmy co oglądać i zawsze było „Ale kochanie tylko raport 15 minut” zazwyczaj ulegałam : ) (jak tylko przypomnę sobie jego słodki wyraz twarzy w tym momencie, to samoistnie się uśmiecham). Jak na złość, akurat zaczynał się Raport…. Przypomniało mi się jak razem leżeliśmy na moim futrzanym dywanie, jak miałam go blisko, i jak łatwo mogłam go po prostu przytulić. Wtedy tego nie doceniałam. Teraz żałuję.

 

Wracając do tematu Pani .D. i Pana .K. Powiedzcie mi jak mam im pomóc… co mam mówić, czy może nie mówić nic ? może po prostu być ? z Panem .K. jest już coraz lepiej… Za to jeśli chodzi o Panią .D. to wszystko jest świeże…

 

Jadę dzisiaj do niej z kartonem naszej ulubionej pizzy, i z Carlo Rossi : ) mam nadzieję, że chociaż na chwilę zapomni i się oderwie. Nie musimy rozmawiać, po prostu zjemy razem kolację : )

 

Wraca Pan .M. – wyobraźcie sobie mojego banana na dziobie : ) kurcze cieszę się, bo pomimo tego, że nie spotykamy się często czuję się jakoś przywiązana do niego…. może dlatego, że często rozumie mnie bez słów, może dlatego, że mamy taką samą wyobraźnie do tych wszystkich głupot :)

 

Trzymajcie się maluszki : *

 

Cieszmy się z małych rzeczy ! : *