Archiwum dla Czerwiec, 2011

wszystko zaczyna sie od marzeń : )

Kochani… rozmowa odbyła się w trzech podejściach. Najpierw tam, gdzie się umówiliśmy – góra 15 minut. Powiedział, że nie widzi w tym sensu, więc się spakowałam i poszłam. Co innego mogłam zrobić ? wpaść w histerie ? nic by to nie dało, nie mogłam tylko zrozumieć, dlaczego ? przeciez to ja więcej ryzykuje. Wolę się z nim spotkac w ten sposób niż w ogóle !!. Wsiadłam do auta i pojechałam. W czasie jazdy dostałam sms- jego treść prawie tak samo mnie ukuła w serce, jak to „to nie ma sensu” usłyszane z jego ust. Dla mnie wtedy był już nikim… nie chciałam go znać ! jedna cześć mnie chciała dać sobie spokój i mieć to już w dupie (przynajmniej miałam świadomośc, że dałam z siebie wszystko- więcej juz nie mogę) ale druga ciągnęła do niego. Wystarczył sms „przyjedź na parking” 6 min i byłam.

 

Chciałam, żeby powiedział mi w oczy „to koniec” dwa, krótkie słowa. Powiedział, że tak- przyjechał i nie odezwał się nic. A chciałam usłyszeć tylko to. Nie miał odwagi, chociaż wtedy byłoby mi łatwiej znieść to wszystko i jakoś wrócić sobie do mojego życia :). Ustał przedemną i nie powiedział tego, na co sie umówiliśmy, więc ja odjechałam. W sumie byłam już praktycznie pod domem kiedy przyszedł sms – przyjedź. Pomyslałam – „kurwa po co ! wszystko jest już jasne” ale itak włączyłam kierunkowskaz i zawróciłam do tego głupka !!

Zajechałam on juz był. Wysiadł z samochodu, ja usiadłam na ławce. Ustał naprzeciwko mnie z rękoma w kieszeni.  Odpaliłam papierosa i starałam sie opanować drżące ręce. Czułam, że zaraz eksploduję, że rozwerwie mnie od środka. To jest takie uczucie, że cięzko jest sobie je nawet wyobrazić. Wiesz dobrze, że to jest niemożliwe, że serce – tak po prostu, nie pęknie, ale jednak czujesz, że to już Cię przerasta w każdą stronę. Masz wrażenie, że jeśli w końcu ten ból puści, to będzie lepiej- bzdura.

To jest bzdura…

 

Oparłam głowę na rękch zamknęłam oczy złapałam chałst świeżego orzeźwiającego powietrza i już miałam cos mówić, kiedy usłyszałam jak wyciąga ręce z kieszeni i idzie… Podniosłam głowę i zobaczyłam, że się zbliża. Wiedziałam po co idzie czekałam tylko na to, kiedy wreszcie poczuję jego zapach. Oczywiście nie mogłam wtrzymać i moje oczy zalały się łzami. Zadałam tylko pytanie

– Rozumiem, że to ostatni raz ?

odsunął się i spojrzał na mnie:

-Oczywiście, że nie głupku mój.

Nie… Chwilę przedtem byłam w piekle, a teraz ?

 

Kiedy będzie powtórka z rozrywki ? mam nadzieję, że nie w najbliższym czasie : *

Narazie jestem szczęsliwa, wystraszona, ale szczęsliwa.

 

22:00

dzisiaj 22:00 spotkanie w naszym miejscu.

Trzymajcie kciuki, żebym wytrwała do jej końca bez łzy w oku.

Kocham Was i  tego bloga. Daje mi ukojenie i uspokaja : *

„…ktoś posypał moje serce cukrem…”

Jak się okazało, pierścionek się znalazł… w sumie nie się, tylko tata go znalazł. Od razu domysły, spekulacje. Mama tydzień albo dwa się do mnie nie odzywała.  A teraz jak by nigdy nic. Myślała chyba, że dalej się spotykamy… co jest nie prawdą oczywiście. Prawdą jednak, jest to, że zamiast coraz łatwiej żyje mi się bez niego coraz ciężej. Jeżdżę po okolicy żeby tylko przez moment gdzieś go spotkać, żeby się z nim minąć samochodem i móc na niego spojrzeć wiem, że to ułamki sekund ale to i tak dla mnie wiele, jak nie mogę w ogóle go widywać. Zastanawiam się, czy z nim nie porozmawiać… nie chcę się narzucać, nie wiem czego on chce. Zapewniają, że chce się spotkać. Nie wiem kurde. Muszę to przemyśleć .Chcę do cholery tylko się do niego przytulić, wiem, że wtedy będę najszczęśliwszą istotą na świecie. Jak tylko poczuję jego zapach i dotyk………

 

 

Pan .K. życie w rozsypce, nie może się pozbierać. Został sam. Zdradziła- niech żałuje

Pani .D. od wczoraj życie w gruzach… faceci to świnie. Została sama. Zdradził-niech żałuje

A ja ? ja jestem sama… nie przez zdradę, kłótnię, tylko przez rodziców. Najlepsze jest to, że nie umiem im pomóc, a widzę jak jest im ciężko !! Sobie pomogłam. Jest już tylko coraz lepiej. Wyszłam z dołka i czuje się …. czuję się…. dobrze. Jakoś powoli uczę się żyć, bez faceta mojego życia przy boku. Ostatnio leżałam w pokoju, nie wiem czy pisałam o tym już, zresztą jak tak, to napisze jeszcze raz : ) Wiem, że to głupie…. z tęsknoty za nim włączyłam tvn turbo-często oglądaliśmy je razem, albo się przekomarzaliśmy co oglądać i zawsze było „Ale kochanie tylko raport 15 minut” zazwyczaj ulegałam : ) (jak tylko przypomnę sobie jego słodki wyraz twarzy w tym momencie, to samoistnie się uśmiecham). Jak na złość, akurat zaczynał się Raport…. Przypomniało mi się jak razem leżeliśmy na moim futrzanym dywanie, jak miałam go blisko, i jak łatwo mogłam go po prostu przytulić. Wtedy tego nie doceniałam. Teraz żałuję.

 

Wracając do tematu Pani .D. i Pana .K. Powiedzcie mi jak mam im pomóc… co mam mówić, czy może nie mówić nic ? może po prostu być ? z Panem .K. jest już coraz lepiej… Za to jeśli chodzi o Panią .D. to wszystko jest świeże…

 

Jadę dzisiaj do niej z kartonem naszej ulubionej pizzy, i z Carlo Rossi : ) mam nadzieję, że chociaż na chwilę zapomni i się oderwie. Nie musimy rozmawiać, po prostu zjemy razem kolację : )

 

Wraca Pan .M. – wyobraźcie sobie mojego banana na dziobie : ) kurcze cieszę się, bo pomimo tego, że nie spotykamy się często czuję się jakoś przywiązana do niego…. może dlatego, że często rozumie mnie bez słów, może dlatego, że mamy taką samą wyobraźnie do tych wszystkich głupot :)

 

Trzymajcie się maluszki : *

 

Cieszmy się z małych rzeczy ! : *