Archiwum dla Maj, 2011

kalifornijskim marzeniem

Kiedy czułam, że odpuszczam sobie nas,
Odwróciłeś się i dałeś mi poczuć swój ostatni dotyk
który sprawia, że wszystko wydaje się lepsze
I nawet wtedy moje oczy miały się lepiej
Więc zagubiona chcę cię zapytać czy mnie kochasz
Ale nie chcę, żeby postrzegł mnie jako słabą
Może byłam kalifornijskim marzeniem
To dlaczego, kiedy sięgam palcami,
Czuję więcej niż dystans między nami.

Pierścionek.

Ubrałam go na Korto, nie po to, żeby się popisać, tylko po to, żeby chociaż kawałek pana .J. mieć przy sobie blisko. Co się z nim stało nie wiem… nie ma go nigdzie. U Maly, w domu… nigdzie :( kurwa mać ! i mam po pamiątce…. zastanawiam się właśnie, czy to nie znak ? Może to i lepiej, że go przy sobie nie mam. Bym na niego zerkała i płynęły by mi łzy… a tak ? ten kto go znalazł, albo ukradł jest przynajmniej szczęśliwy i pierścionek ogląda tylko uśmiech a nie, wyciera łzy. Kurcze… co to za uczucie… całkiem tak, jak bym gdzieś zgubiła uczucia. Jestem obojętna. Chodzę bo chodzę, 90% czynności robię automatycznie np. głupie wsiadanie do auta i jechanie w pizdu… jadę przed siebie w ogóle nie myśląc. Okolica w promieniu 50km jest moja. Skąd pieniądze na paliwo ? nie wiem-są. Narazie są.

 

[…] prawdziwa miłość jest zawsze chaotyczna. Gubisz się, tracisz trzeźwy osąd. Nie umiesz się bronić. Im większa miłość, tym większy chaos.

olewka…

Ignoruje mnie… jestem powietrzem… coraz poważniej myślę nad odpoczynkiem w Rytych… sama. Bez Doroty, bez Weroniki, bez G. SAMA. 4 dni odcięcia od tego wszystkiego i wszystkich. Pozwoli mi to nabrać dystansu. Nie mogę tego znieść… Ale wiem, czuję, że jestem coraz silniejsza. Dam radę. Wyjadę na dzienne, i naprawdę z ręką na sercu-przysięgam Ci, nie będziesz musiał mnie oglądać tak często. Uwierz… usunę się z Twojego życia. Nie chcę tego jak cholera ! ale nie umiem inaczej. Chciałam sprawić, że te wakacje byłyby naszymi ostatnimi i najpiękniejszymi, nie wyszło. Trudno. Wiem, że jest jeszcze o co walczyć, ale nie wiem czy mam siłę. Czasem myślę, że lepiej zostawić to tak, jak jest. Niestety za chwilę do drzwi pukają wyrzuty sumienia, że tak bardzo krzywdzę Ciebie i siebie…

 

 

KOCHAM CIĘ !!

na krawędzi samokontroli

Dłużej już nie dam rady… nie mam siły… Właśnie wykasowałam od niego maila o treści „KOCHAM CIĘ:*” na początku nie chciałam go w ogóle otwierać, ale zdecydowała, że ten ostatni raz to przeczytam. Otworzyłam zobaczyłam, wróciły wspomnienia jak bardzo mnie zaskoczył tą wiadomością, kurcze jaka to była miła niespodzianka. Za chwilę niestety uderzył żal, że muszę o nim zapomnieć…. muszę wymazać to wszystko. Teraz zbieram się do wykasowania wszystkich tych wiadomości, które zapisywałam sobie żeby wieczorami móc czytać… które wtedy-sprawiały mi radość, a dzisiaj- ból. Dają mi tylko powody do łez…

 

Nie wiem… dzisiaj jest pożegnanie kumpeli, robi na tą okazję ognisko (wyjeżdża z Polski). Podobno ma tam być. Nie wiem… z jednej strony chciałabym pojechać, zobaczyć go jeszcze raz i mieć okazję posłuchać, chociażby z daleka. Ale nie wiem czy bym wytrzymała siedząc naprzeciwko i nie móc przytulić… kurcze…

Jestem w takim dole, że już nawet nie mam siły z niego wychodzić. Rozgoszczę się chyba, kupię piwo, chipsy i nauczę się żyć w tej ciemności… wszystko kwestia przyzwyczajenia.

 

 

Myślałam nawet o tym, że nie miałabym odwagi założyć na szyję pętli, nie miałabym możliwości przedawkowania tabletek-bo nie mam do takich dostępu-wszystko na receptę, a jeśli nawet mam to w najlepszym przypadku mogłabym tylko się zatruć, nie zabić. Dobrą opcją jest pociąg, albo narkotyki, do których wszyscy już teraz mają dostęp- trzeba tylko wiedzieć do których drzwi zapukać. Takie gdybanie, które i tak nic nie da – ewentualnie poprawi nastrój. Wiadomo przecież, że do tego, trzeba mieć odwagę a ja poszczycić się moją niestety – nie mogę, bo nie istnieje.

 

Wyprowadzę się na dzienne oby mnie przyjęli, ucieknę stąd – oszczędzę sobie i jemu przykrości. Wyjadę po cichu, że nawet nikt nie zauważy. Mieszkanie, Szkoła, Wolność…. WYJEBANE. Jedyne zmartwienie – zdam te kolokwium, czy nie ? to mi się podoba : )

 

dziękuję : *

rozpierdol wszystko !!

Usiadła na brzegu mostku odpalając papierosa i pijąc piwo prosto z butelki, oszukiwała samą siebie, że wcale jej nie zależy. Nie, po raz kolejny. Nie, znów za bardzo.

 

 

Miłość – dowolna ilość emocji i doświadczeń zachodzących z powodu silnej więzi. Słowo „miłość” może odnosić się do wielu różnorodnych uczuć, stanów i postaw, poczynając od ogólnego zadowolenia, a kończąc na silnej więzi międzyludzkiej.

 

Smutek – negatywny stan emocjonalny, charakteryzujący się poczuciem krzywdy, cierpienia i furii.

Objawia się on poprzez tymczasowe przygnębienie oraz mniejszą energię. Smutek jest uważany za przeciwieństwo szczęścia. Bywa utożsamiany z żalem, nędzą i melancholią. Bardzo często towarzyszy mu płacz i zamknięcie w sobie.

 


 

czy to pieprzony masochizm każe ludziom kochać ?

Nie mam siły wyprowadzać Cię z błędu… ale nie wiem, czy pozwolę Ci tak po prostu się odwrócić i odejść. Wiem, że jak przygryzę wargi, zacisnę pięści i zamknę oczy to dam radę. Popłynie łza, w której zawiera się tak wiele uczuć. Złość, Zawód, Smutek, Miłość, Żal, Nienawiść. To wszystko jest do dupy wam powiem… Nie chce już iść na studia, nie chce tego stażu- po co mi to wszystko, jak nawet nie będę umiała prawidłowo czerpać z tego radości.

 

 

Nie chce mi się nawet żyć…

 

Trzymajcie się : *

 

MOŻESZ MYŚLEĆ O MNIE COKOLWIEK: że się poddałam, jestem niestała, niekonsekwentna, mało poważna, cyniczna, chłodna i obojętna. MOŻESZ OSKARŻYĆ MNIE O CO TYLKO ZECHCESZ: dziecinność, niesłowność i … że nie tak miało być. MOŻESZ DOWOLNIE MNIE TEŻ NAZYWAĆ: dziecinną materialistką, skrajna egoistką, nieczułym kamieniem.

 

Bywa również tak , że nie chce się odejść , ale nie można zostać.