Moja irytacja osiąga stan krytyczny…. Jeśli on czegoś z tym nie zrobi, to nie ręczę zarówno za swe słowa jak i czyny… Popisał się w doskonały sposób.

Jeśli on nie zamierza zastosować się do mojego JEDNEGO warunku i  jeśli ma go w Dupie, to ja nie zamierzam zachowywać się inaczej….

I nie… nie tym razem, nie przejdzie mi tak szybko.

-nie spotykaj się z tym, i tamtym

-nie jeździmy osobno na dyskoteki(mhm doskonały przykład, co sobie z tego zakazu(który sam ustalił) zrobił)

Czekać tylko co jeszcze wymyśli… pfff….

„teraz wiesz jak sie czułem”

„wiesz co czuję”

Masz za swoje, nie ? za każdym razem gdy zrobię coś, czym w jakikolwiek sposób go zawodę(nie specjalnie) po paru dniach robi to samo(specjalnie), żebym się przekonała jakie to uczucie… Myślałam, że to ja jestem mściwa-myliłam się-on bardziej, baaardziej. Nie wiem, ale związki chyba nie opierają się na rozpamiętywaniu, tylko zapominaniu i wybaczaniu ? Wytrzymywałam to b. długo, jednak nawet moja cierpliwość ma swoje granice. Zaczynam zachowywać się tak, jak on. Zobaczymy kto wytrzyma dłużej-ja, czy on ? pragne dodać, że uparta ze mnie bestja.

Zawsze przymykałam oko, zakończyłam jego dzień dziecka wraz z upływem niedzieli ! Zacieram ręce i biorę się do roboty. Teraz TY będziesz chodził tak, jak Ci zagram-nie ja !Mam pewne zaległości w wychowaniu tego oto.

Miłość i Pokój :*