i co ? myślałam, że zaakceptowali. Tak,  ale żal jest i wypływa z nich całymi strumieniami ;/ a tam…. przeje*anie. Z nim wszystko ok, przynajmniej narazie.

Od rana lament na temat szkoły. Byłam w Ol-nie i napisałam podanie do Pani d/s studenckich o przeniesienie, albo dzisiaj albo jutro będą dzwonić… oby się udało, matko :( trzymam kciuki mocno, szkoda, że sama za siebie :) no co, takie życie. Mam dość „dorosłości”. Przerasta mnie wszytko, nic już nie pomaga, ani tabliczka czekolady, ani piwo… nic. Pomagają tylko chwile, kiedy mogę zatopić twarz w jego ramionach i zapomnieć o wszystkim… szkoda, że na chwilę, ale dobre i to. Niestety teraz już rzadziej będziemy się widzieć. Jeśli zacznę nowy kierunek (a mam nadzieję, że tak będzie) to w ciągu II-go semestru muszę zaliczyć semestr I-szy.

W du*ę z tym wszystkim !

poproszę dwa dni wolnego od życia…. głupie dwa dni…. :(