ok, jedno do przodu- nie było tak źle… zaakceptowali. Dzięki Boże

drugie nadal w plecy…

i chuj ! do zobaczenia w następnym wcieleniu.

tej, która powoli traci swoje zdanie, która dla niego odwraca się od znajomych… sama nie wierzę w to, co robię… nie ma kompromisów, są żądania…

a po co ? by mieć pewność, że nie zrobię mu krzywdy-po co miała bym to robić…. nie jestem taka ! jeszcze mnie nie poznał na tyle, żeby mieć pewność ? o kłamstwo mnie już oskarżył… moje tłumaczenia na nic. I nie to jest najgorsze, tylko to, że go nigdy, NIGDY nie okłamałam, a spadło na mnie takie bezpodstawne oskarżenie … :( żebym się chociaż raz takiego czegoś dopuściła… ale nigdy ! mam swoje zasady.  Albo niestety, albo stety-zależy od punktu widzenia. Tylko czekać aż ta zazdrość w ogóle przysłoni mu rozum… tylko, że jeśli przebierze się miarka nie będzie płaczu i błagania. Jedno szybkie cięcie… właśnie…. a dam radę ? dam radę się odciąć od niego ? mam na tyle siły żeby nieszczęśliwić dwie osoby ? siły pewnie tak, a sumienia ? a tam będzie co będzie. Itak Go kocham….

Miłość i Pokój :*

OSW :) służba cywilna i samorząd